wtorek, 17 lutego 2009

Chude czasy - chude wina?

Nie mi rozstrzygać, czy to co obserwujemy na giełdowych parkietach jest kryzysem ekonomicznym, czy raczej psychologicznie uzasadnioną reakcją na panikę spowodowaną widmem kryzysu. Jedno jest pewne: każdy kto kocha, lubi bądź tylko pija wino patrzy z niepokojem na czerwone słupki kursów walut. I nie mam tu na myśli lęku przed wygórowanymi cenami pierwszych etykiet Pomerolu, lecz prostą obawę: czy to wino, które kupujemy za złotówki a importerzy za wciąż umacniające się euro, będzie pijalne?

Dlaczego pijalne? Już tłumaczę. Psychologia kryzysu faktycznego lub jedynie domniemanego rządzi się własnymi prawami. Jako konsumenci - klienci sklepów winnych i winebarów, przyzwyczailiśmy się, że za określone pieniądze otrzymujemy wina na pewnym poziomie jakości. Mam tu na myśli zarówno amatorów supermarketowych win z kategorii do 15 zł, czy też tych sięgających po wyjątkowe kreacje za x-set złoty. To nasze przyzwyczajenie wystawione będzie na wielką próbę. Z jednej strony medialny szum kryzysowy podburza nasze poczucie, że z gospodarką nie jest dobrze, a skoro nie jest dobrze, to ci, którzy nam wino sprzedają jakoś muszą poprawić własną kondycję, zazwyczaj naszym kosztem. Z drugiej strony szalejący kurs euro wywołuje ćmiące wrażenie, że w każdym winie piąta jego część nie jest wodą, kwasowością taninami czy aromatami a po prostu pustką pamiętającą czasy 1€=3,6zł. Jednym słowem przyjemne, bo niedrogie Chianti Classico stało się trudnym do przełknięcia winem, nie dlatego, iż utraciło cokolwiek ze swojej uprzedniej zwiewnej lekkości, ale właśnie dlatego, że stało się niezmiernie ciężkie, ze względu na pamięć o poprzedniej cenie.


Co my możemy począć w tak trudnych czasach?
Proponuję "Winny Pakiet Antykryzysowy", bardziej radykalny niż rządowy i łatwiejszy do wprowadzenia, gdyż każdy sam będzie pilnować jego wdrążania.

1. Koniec z kupowaniem wina byle gdzie!
-sprawdź czy miejsce, w którym kupujesz wino oferuje Ci uczciwe ceny, tzn czy narzucona marża jest uzasadniona kosztami importu i własnego zarobku importera (w przyzwoitych granicach). W porównywaniu cen pomoże Ci strona: www.winesearcher.com

2. Podążaj nieprzetartymi szlakami!
-eksperymentuj z nowymi szczepami i regionami winiarskimi świata. Wzbogacaj swoje odczucia degustując omijane dotąd etykiety. To jest dobry czas na odkrywanie małych producentów z niepopularnych regionów. Poszerzaj swoją wiedzę o winie a możesz być pewna/y, że Twoje zakupy będą bardziej racjonalne i odporne na często nie w pełni profesjonalne porady sprzedawców.

3. Miej plan!
-każda butelka wina powinna być otwarta po przemyśleniu - masz w ręku poważnego Pinota, podaj go na szczególną okazję, zdekantowanego w karafce tak aby mógł w pełni zaprezentować swoje wdzięki. Do codziennych posiłków dobieraj codzienne wina, podkreślające walory dania, nie koniecznie będąc w centrum zainteresowania.

4. Przemyśl przechowywanie!

-w dobie kryzysu nawet okruszek się nie może zmarnować a co dopiera kropla nektaru Dionizosa. Zadbaj o prawidłowy sposób przechowywania kupionych win - chłodne, zacienione miejsce; szafa winna; piwniczka winna. Butelkę składuj w poziomie (nie dotyczy win musujących oraz niezamykanych korkiem) z dala od źródeł wibracji, ciepła czy nadmiernej wilgoci. Po otwarciu wina, jeśli nie wypijasz na raz całości (tak, są i tacy...) zadbaj o przechowywanie w chłodzie.

Przestrzeganie wyżej wymienionych zasad może nie zatamuje fali kryzysu zalewającej Polskę, ale na pewno sprawi, iż każdy z nas wybierze optymalny sposób aby nadal móc cieszyć się dobrym winem. Bo wino to przede wszystkim radość - i niech to będzie najlepszą receptą na kryzys...