środa, 28 stycznia 2009

Degustacja u Niegla / Brun am Gebirge

Raz na parę miesięcy w Heurige u Niegla spotykają się winiarze i kolekcjonerzy wina z okolic Brunn. Wybierają temat przewodni i każdy wedle własnego uznania przygotowuje kilka butelek do wspólnego degustowania. Martin zaprosił mnie już tydzień temu na tę degustację uprzedzając, że nie muszę nic przynosić, mogę w pełni korzystać z faktu bycia gościem w ich miasteczku. Na wczorajszej degustacji pojawiło się w sumie dwanaście osób, którzy łącznie przynieśli około 80 butelek wina. Głównym tematem degustacji był Riesling Austriacki i to na nim się skupię w swoich opisach. Na rozgrzewkę spróbowaliśmy kilka młodych białych 2008, głównie autorstwa zebranych. Po Rieslingach natomiast degustowane były międzynarodowe czerwone - co kto uznał za ciekawe i chciał się podzielić tym z innymi. Ja przyniosłem butelkę francuskiego Cabernet Franc na tę część degustacji ale o tym za chwile...



Wina były degustowane w ciemno. Po rozlaniu do kieliszków i kilku chwilach na własne notatki dyskutowaliśmy jakość i atuty bądź słabe strony danej pozycji a następnie próbowaliśmy ustalić skąd pochodzi dana butelka. Niestety w tej części nie mogłem brać udziału. Nie znałem wielu austriackich winiarzy, od których pochodziły wina a i z charakterystykami poszczególnych austriackich regionów/gleb jestem zaznajomiony, ale w praktyce niewystarczająco przećwiczony. Na koniec odsłaniano butelkę, ujawniano wino.

I CZĘŚĆ: MŁODE BIAŁE AUSTRIACKIE


1. Lukas Gasslwasinger Gruner Veltliner 2008
Nos: agresywny, brzoskwinia, gruszka, delikatna młoda mineralność
Usta: silna kwasowość, niewiele owocu, lekka gorycz na końcu
12,5/20pkt

2. Tement Steirischer Junker (SB+Morillon) 2008
Nos: słaby owoc, muszkat, perfumowy
Usta: młode, przyprawy, kwasowość
13/20pkt

3. G&T Gerger Welschriesling 2008
Nos: wstrzymany
Usta: w tle marcepan
12/20pkt

4. Georg Nigl Riesling 2008
Nos: lekka beczka, skurka chleba, drożdże
Usta: więcej ciała i obłości
13,5/20pkt

5. Georg Nigl Gruner Veltliner 2008
Nos: popkorn maślany, akacja
Usta: lekko trawiasto/sienny, pełny
14/20pkt

6. Georg Nigl Leicht & Trocken 2008 (GV+Ries+?)
Nos: brzoskwinia, morela, tropikalne,
Usta: papaja i mango
14/20pkt

7. Georg Nigl Sauvignon Blanc 2008
Nos: lekko mineralny, zielona papryka, mdłe kwiaty
Usta: resztkowy cukier, floralny
pkt?

8. Georg Nigl Gelber Muskateller 2008
Nos: oranżada Helenka, winterfresh,
Usta: kwasss
pkt? ciekawy nos!

9. Georg Nigl Rose 2008
Nos: lekka truskawka,
Usta: nielekka truskawa, cytrynowa kwasowość
12/20pkt

II CZĘŚĆ: RIESLING AUSTRIACKI (I NIE TYLKO)

10. Weingut Biegler Riesling Mittelwiese Kabinet 2007
Nos: bęzynowo naftowa lekka nuta,
Usta: elegancki, owocu nie wiele, trochę krótki choć lekko mineraliczny, balans kwasowości ok
pkt 15,5/20

11. Martin Niegl Donatus Riesling 2007
Nos: dość wstrzymany, zdradza ślady mineralności,
Usta: lekko przetworzony owoc, rzepak/len???
pkt 14,5/20




12. Josef Bauer Hengstberg Riesling 2006
Nos: silnie naftowo - benzynowy, b przyjemny mineraliczny, ciekawy
Usta: żurawina i coś na finiszu co jeszcze raz na pewno sprawdzę...
pkt 17/20 cena 7,5 euro!!! najlepszy stosunek jakość/cena



13. Schloss Gobelsburg Gaisberg 2007
Nos: delikatne petrolium, mineralny, brzoskwiniowy
Usta: Cytrusowa świeżość, skórka od grejpfruita
pkt 15,5/20

14. Weingut Dollinger Riesling 2006
Nos: Świeży ogórek, mineralny przechodzący w naftę
Usta: lekko klapnięte, brakuje świeżości przez co wystaje resztkowy cukier
pkt 14/20

15. Lukas Gasslwasinger Riesling 2007
Nos: mineralno owocowy, czysty
Usta: zbalansowany z wyraźnie zarysowanym kręgosłupem kwasowym. lekka słodycz
pkt 16/20 cena: 5,5euro!

16. ???? Spitzer 1000 Eimerberg 2007
Nos: Bardzo kwiecisty choć lekko wstrzymany, nuty cytrusowe
Usta: Dobre pełne ciało, kwiatki, elegancki jako całość
pkt 17/20

17. Rudi Pichler Woesendorfer Kirchweg Smaragd 2007
Nos: powoli ukazujący się, floralny, biała porzeczka, zielony krzak
Usta: Wysoka kwasowość, dojrzała brzoskwinia, mirabelka, lekkie zioła lawendy/rozmarynu
pozycja definitywnie nadająca się do leżakowania, ciekawe jaki będzie za trzy lata?
pkt 17,5/20 cena: ok 20euro



18. Bio Weingut Geyerhof Spitzenberg Riesling 2007
Nos: elegancki, delikatna akcja rozpuszczalnika, miodowe nuty późnego zbioru
Usta: delikatna mineralność, zbalansowana kwasowość, pełen podziw dla biowiniarstwa!!!
pkt 17/20 cena: ok 17 euro

19. Wieninger Nussberg Riesling 2003
Nos: dojrzałe petrolium wchodzące w mineralność
Usta: ziołowy z wyrażnym cukrem resztkowym, nuty anyżu. troszkę wystaje alkohol
pkt 16/20



20. Weingut Prager Wachstum Bodenstein Riesling 2004
Nos: dojrzały mineralny
Usta: krągły, żywa kwasowość, eleganckie pełne wino
pkt 16,5/20 cena ok 28 euro



21. F.X. Pichler Duernsteiner Kellerberg Smaragd Riesling 2003
Korek

22. Keller Westhofen Kirchspiel Riesling 2006
Nos: Petrolium, dojrzałe owoce, lekka egzotyka
Usta: Słodkawy, owoce egzotyczne, ciut brakuje ciała, mineralność słonawa
pkt 16,5/20 cena ok 30 euro



23. Hitzberger Singerriedl Smaragd Riesling 2000
Nos: Piękny, dojrzały owoc, lekki miód, akcja botrytis,
Usta: Żywa integralna kwasowość, długie i przyjemne z ziołowym finiszem
pkt 17,5/20

24. Knoll Ried Loibenberg Loibner Riesling 1997
Nos: Przejrzałe jabłko - oksydacja



25. Clos des Capucins Domaine Weinbach Guvee St Catherine Schlossberg Riesling 1996
Nos: Bardzo dojrzały mineralny, wpadające w bęzynowy,
Usta: Dojrzałe noty, szeroka paleta barw, b.elegancki , słodkie wschodnie przyprawy
pkt 18/20 cena ok 30 euro

26. Willi Bruendlmayer Alte Reben Zoebinger Heiligenstein Erste Lage Riesling 1993
Nos: Bardzo dojrzały petrol, poprzetykany suszonymi owocami, figa, nuty rodzynkowe
Usta: Żywa elegancka kwasowość, choć tak dojrzały, Nieziemski! pełnia w ustach
Rocznik 93' był legendarny dla białego wina
pkt 18,5/20



27. Weingut R&A Pfaffl Riesling am Berg 2005
Nos: Niesamowity, cytrusowy, świeża limonka, czerwony grejpfruit
Usta: Żywa owocowa kwasowość, miodowy resztkowy cukier
pkt 16,5 do 17/20

28. Karl Alphart Rotgipfler Rodanuer 1998
Nos: mineralny w kierunku petrolu, bardzo rieslingowy
Usta: pełne, mineralne, wręcz rybne
pkt 17,5/20

29. Schloss Gobelsburg Lamm Gruener Veltliner 2006
Nos: Biały bez, marcepan, cynamon, daleowschodnie, słodkie przyprawy. Po chwili akacja. Bardzo kuszący
Usta: Lekka wanilia beczkowa, mleczna słodycz
pkt 17,5/20 głównie za nos, które jest jak rajskie kuszenie



30. Winzer Krems Hauerinnunt Kremsstein Kabinet 1986
Nos: Plastelina, dojrzała bęzyna, mineralny, mocno dojrzały banan
Usta: Lekka słodycz, ziołowe nuty, rumianek, gdzieś w tle przemyka przyjemna kwasowość, Trochę aptecznych nut
Niespodziewana forma tego wina jak na Kabinett

31. F.X. Pichler Loiben Sauvignon Blanc Auslese 1994
Nos: miodowo - orzechowy,
Usta: przebogata struktura, kwasowość na dobrym pozimie, długowieczne słodkie wino
Jako, że słodnie wina na zakończenie pewnego etapu degustacji są dla podniebienia niczym balsam, nie podejmuję się wystawiać oceny punktowej. Było pyszne i już!

***
*****
*******

Po trzydziestu winach zrobiliśmy sobie małą przerwę aby przy suto zastawionym stole zregenerować nasze podniebienia. Wiele z degustowanych win zapadło mi w pamięć, żałuję jednak, że nie miałem wystarczająco czasu aby z nimi się zaprzyjaźnić, wysłuchać co mają mi do powiedzenia w kieliszku. Degustacje to na pewno niezmiernie interesująca rzecz, ale powoli przekonuję się, że w maratonie winnym lekko można utracić te subtelności, które oprócz oczywistych not bukietowych odróżniają wina dobre od wybitnych kreacji. Nie narzekam jednak, gdyby nie ta degustacja, wiele z tych win zapewne nie znalazłaby się w moim kieliszku nawet na tę krótką chwilę.

III CZĘŚĆ: MIĘDZYNARODOWE CZERWONE...
Gdy zaczynałem pisać tego posta miałem szczerą chęć aby wiernie przekopiować moje zapiski z notatnika na ekran komputera. Teraz jednak sądzę, iż skoro jestem tak zmęczony pisaniem o tych winach, to jak musiałem być zmęczony w trakcie ich degustacji?! Poprzestanę więc tym razem na opisach Rieslingów, które degustowałem w pełnym skupieniu a z części trzeciej wybiorę parę najbardziej interesujących win i postaram się je umieścić w przyszłych postach.
ufff....

a więc jak mawiają starsi Austriacy: PROSZT

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Dwa lekkie wina Triebaumer'a

Dziś miałem okazję spróbować dwa lekkie białe wina z winnicy Güntera Triebaumera (Neusiedlersee-Hügelland), lecz przysięgam, zupełnym przypadkiem... Przypadkowo na nie wpadłem snując się po Wiedniu w poszukiwaniu australijskiego Rieslinga (bez większych sukcesów). Gwoli wyjaśnienia, zostałem zaproszony na wtorek na degustację, której jednym z tematów będzie riesling: Austria kontra reszta świata. Wymyśliłem sobie na moje nieszczęście, że moim wkładem będzie okaz z antypodów. Bezskuteczne poszukiwania zakończyłem w opisywanym nieraz wcześniej Pubie Klemo, konsultując z jego właścicielem, gdzie tu (czyt. w Wiedniu) można upolować rasowego aborygena. Niestety upolować się udało tylko wspomniane na wstępie dwa białe z Rustu:

Günter Triebaumer Gelber Muskateller 2007



Nos: początkowo silne aromaty kwiatów, potem damskie perfumy nieokreślone, antyperspirant w sztyfcie(?) ale pozytywne w odbiorze. Usta: Brzoskwinia, kwasowość dosyć wyraźna z akompaniamentem niezintegrowanej słodyczy, nieskomplikowany, na finiszu posmak muszkatu.
14,5/20pkt głównie za interesujący nos, gdyż w ustach raczej niewiele się dzieje.

Günter Triebaumer Traminer Spätlese 2007



W nosie sztuczny miód i wata cukrowa. W ustach mdły, słodycz cukrowa, niewystarczająca kwasowość - brak równowagi, ciało średnie. Gdzieś na dnie, w oddali majaczące owoce, ale jakie??? Zdecydowanie nie moja dziedzina. 12,5/20pkt

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Pub Klemo i degustacja Sauvignon Blanc

Gdy opowiedziałem Zuzi o Pubie Klemo od razu mi oznajmiła, że chciałaby też tam pójść i to w najbliższym czasie. W poprzednim poście zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednej dość istotnej osobliwości tego miejsca a mianowicie o "tematach degustacyjnych tygodnia". W każdym tygodniu są dwa tematy degustacyjne, jeden z białym a jeden z czerwonym winem (któryś z nich zawsze Austriacki). Przez cały tydzień można zamówić zestaw degustacyjny sześciu win w obniżonej cenie a w nadchodzącym tygodniu jednym z nich miał to być Austriackie Sauvignon Blanc.



Dlatego właśnie wieczorem w poniedziałek 19.01 wybraliśmy się ponownie do Pubu Klemo. Zuzia zamówiła kieliszek Rose (Weingut Kollwent, niestety nic specjalnego) a ja degustacje Sauvignon, z którą postanowiliśmy się zmierzyć wspólnie...




Wina, które przewinęły się przez nasz stolik:

1. Umathum Sauvignon Blanc 2007 (Frauenkirchen, Burgenland)


Nos tradycyjny dla SB, kocie siki, agrest. Delikatne zielone jabłko. W ustach żywa kwasowość z delikatną goryczą na finiszu. 14/20pkt

2. Markowitsch Sauvignon Blanc 2007 (Goettlesbrunn, Carnuntum)



Nos delikatnie owocowy, jabłko i brzoskwinia. Stalowa czystość/mineralność. W ustach delikatna słodycz dobrze zrównoważona kwasowością. Pozytywne 13/20pkt.

3. Guentler Triebaumer Sauvignon Blanc 2007 (Rust, Neusiedlersee-Huegelland)



W nosie krzak agrestu, kwiaty bzu i takie mdlące krzewy co rosły na Krasińskiego - Kasia pewnie będzie znać nazwę. W ustach jabłko na bożonarodzeniowy kompot z suszu. Dobre 14/20pkt

4. Fidesser Sauvignon Blanc Platter Rieden 2007 (Platt, Weinviertel)



Świeże dojrzałe jabłko, kurz z polnej drogi, w ustach jabłkowe z długim finiszem. rozgryziony krzak porzeczki. 15/20pkt

5. Weingut Kollwentz Sauvignon Blanc Steinmuehle 2007 (Grosshoeflein, Burgenland)



Lekko cytrusowe, w nosie nuty skórki grejpfruta. W ustach żywa kwasowość lekko zaokrąglona beczką (20% barrique). 14,5/20pkt.

6. Tschermonegg Sauvignon Blanc Classique 2007 (Glanz, Steiermark)



W nosie delikatne nuty Sauvignon Blanc, cała kwieciarnia, brzoskwinia. W ustach jasne owoce - brzoskwinia, jabłko i gruszka chińska. Dla mnie najleprze z degustowanych ze względu na charakterystyczne noty SB. Poprzednie dwa wina, choć dobre, dużo straciły w moich oczach gdy pozbawiono ich charakterystyki szczepu. 15,5/20pkt.

I jeszcze parę zdjęć z wieczoru:



W wyjściach na miasto przydaje się aplikacja w telefonie do przechowywania notek degustacyjnych:



a na koniec reklama biżuterii secesyjnej:






sobota, 17 stycznia 2009

Impreza Karnawałowa

W międzyczasie zrobiliśmy małą imprezę karnawałową z przebraniami. Opisy serwowanych wina niestety nie zagoszczą na tej stronie. Wystarczy powiedzieć, że było dużo, wesoło i sangria...


piątek, 16 stycznia 2009

Pub Klemo i Pinot Noir part 2

Nie raz w myślach planowałem przyszłe otwarcie własnej małej knajpki a raczej winebaru. Będę szczęśliwy, jeżeli kiedyś do tego dojdzie, na razie musi mi wystarczyć mniej lub bardziej krytyczne wizytowanie lokali na mieście i popuszczanie wodzy fantazji: gdybym to ja miał takie miejsce to bym...
W ostatnim tygodniu wstąpiłem na kieliszek wina do prowadzonego przez absolwenta szkoły winnej Pubu Klemo na Margaretenstrasse w Wiedniu. Świetne miejsce, z wieloma nietypowymi pomysłami oraz, rzecz najważniejsza prowadzonego z wizją. Przykładów na to można znaleźć we wnętrzu wiele. Każdy stolik zamiast numeru ma swoją nazwę, którą tłumaczy mapa regionu winnego umieszczona pod szklanym blatem.



Ja usiadłem przy stoliku węgierskim, mając tym samym okazję na przypomnienie sobie odwiedzanych latem miasteczek Tokaju czy Egeru. Ściany szczelnie ozdobione frontami skrzynek na wino, mapami Napa Valley czy Châteauneuf-du-Pape, mnóstwo książek i pism winiarskich oraz kilkanaście gier i quizów o winie. Do tego należy dodać ogromną, jak na takie miejsce, kartę win, w której znajdziemy parę tysięcy pozycji z prywatnej kolekcji właściciela. Ciekawostką jest również to, iż sprzedawane butelki mają objętość 0,68 litra (sic!). Właściciel zastrzega sobie prawo do porcji degustacyjnej z każdej butelki, która opuszcza jego zbiór. Osobliwe, ale nie można się temu dziwić. Jeżeli ktoś otwiera przed nami swoją piwnice winną, trudno aby rozstawał się ze swoim winem bez pożegnania. Ja po dłuższej pogawędce z właścicielem zdałem się na jego sugestię i zamówiłem wino na kieliszki:

W pierwszym rzucie dwa GV:

Hebenstreit Grüner Veltliner Haidsatz 2008 (Weinviertel)



Młody świeży i aromatyczny nos, kwiecisty (biały bez) i brzoskwiniowy, w ustach mirabelka, odrobinę za dużo walki niezintegrowanej słodyczy z kwasowością. Na finiszu cytrusowe - grejpfrutowe nuty (czerwony grejpfrut). Młode dobre wino, choć trochę zbyt fajerwerkowe w nosie. 14,5/20pkt.

Konrad Hackl Hintere Point Gr
üner Veltliner Hintere Point 2007 (Kremstal)



Bardzo wciągający nos, słodkie nuty reserve, w ustach dalekowschodnie słodkie przyprawy, chałwa a po chwili kardamon. Przyjemny balans kwasowości z karmelową słodyczą beczki (creme brulee). Bardzo dobre 17/20pkt

W drugim rzucie dwa Pinot Noir:


Graf Hardegg Pinot Noir vom Schloss 2005 (niespodziewanie Weinviertel)



W pierwszej chwili uderza kredowy nos, potem kompot z czerwonej porzeczki i mentolowe nuty. W ustach wiśnia przechodząca w landrynkę wiśniową, i gdzieś w pestkę wiśniową. 14/20pkt.


Bründelmayer Pinot Noir Cecile 2002 (Kamptal)



Efemeryczny wiśniowo-porzeczkowy nos, w ustach wyraźna kwasowość, delikatne nuty wanilii, zioła - jakby Jaegermeister, śliwka. Trochę przeszkadza w końcówce wystający alkohol. Dobre 15/20pkt.

W Pubie Klemo spędziłem miły wieczór, sącząc wino z dużych kieliszków i rozmawiając o nim z właścicielem. Miejsca, w których możliwe jest nawiązanie osobistego kontaktu z prowadzącymi je osobami szybko stają się dla nas wyjątkowe i jesteśmy w stanie im więcej wybaczyć. Ja wybaczam fakt, iż można tam palić, co często uniemożliwia zabawę z aromatami wina. Cóż, następnym razem usiądę w salce dla niepalących i będę miał nadzieję, że za barem nikt nie podpali wielkiego cygara.

Pinot Noir aus Oesterreich part 1

Dziś mam przed sobą dwa Pinoty z Austrii, a właściwie Bauburgundery z rocznika 2006, który był wyjątkowo udany dla Burgenlandu ale również w innych regionach panowały wprost wymarzone warunki dla win czerwonych. A oto i one:

Josef Lentsch Pinot Noir Dankbarkeit 2006, Burgenland



W nosie: owoce wiśni i truskawki, tytoń, wystaje trochę niezintegrowana beczka, która przytłacza aromaty owoców. (niedawno otwarta butelka - wrócę do niej wieczorem i wtedy zobaczymy...)
w ustach: lekka perfumowa wiśnia, wanilia a po chwili aromaty mięsne (pieczony boczek), długi finisz, z przyjemnym pikantnym zakończeniem - choć wino na końcówce lekko się rozchodzi - 13,5% alc. daje o sobie znać, to chyba górna granica tego co ten szczep może znieść...
14pkt/20

Wieczorem rozwinął się bukiet kwiatów polnych (no dobrze - nie mam pojęcia, które kwiaty są polne ale w tym winie aromaty kwiatów są lekkie i zwiewne, smagane ciepłym wiatrem). Zniknął też dominujący ślad beczki. 15,5pkt/20

Weingut Leth Pinot Nioir Reserve 2006, Wagram



Waniliowo wiśniowy aromat wysyła przyjemne zaproszenie do obcowania z tym Winem... Nieskomplikowane, pełniejsze w ustach od poprzednika, wiśnia i kwasowość skórki od cytryny, gdzieś w tle lekarstwo ziołowe-szałwiowe i piekący finisz alkoholowy, choć 14% alc w tym wypadku lepiej się maskuje niż u poprzednika. Styl nowoświatowy w dobrym wydaniu 15pkt/20

wieczorem: otworzyło się nieco bardziej, doszły gotowane warzywa (szparag/kapusta) w nosie i alkohol jeszcze bardziej się wtopił w całość. Pojawiła się też lekka migdałowa gorycz. 15pkt/20

niedziela, 11 stycznia 2009

Listopadowy wieczór w Wein&co w Wiedniu

Wein&co to najpopularniejsza Austriacka sieć winiarni i weinbarów, której lokale są umiejscowione w atrakcyjnych lokalizacjach Wiednia i innych miast austriackich. Szczególnie często odwiedzam lokal na przeciwko Secesji, zaraz przy Naschmarkcie, targu szczelnie zapełnionym straganami z egzotyczną i wyszukaną żywnością oraz małymi knajpkami. Jest to nowocześnie urządzone miejsce, przez które codziennie przewijają się tłumy klientów kupujących pojedyncze butelki lub zaopatujących swe przydomowe piwniczki, wstępujących na kieliszek wina ze znajomymi czy na biznes lunch. Taka alternatywa dla kawiarni - duży asortyment najbardziej znanych etykiet z Austrii oraz z wybranych regionów winiarskich świata, wino na lampki i delikatne antipasti. Wszystko na stojąco, półstojąco, często w biegu. Miejsce dobre na aperitif przed wieczornym wyjściem w miasto. Mimo, iż zwykle preferuję miejsca bardziej kameralne i z niepowtarzalnym klimatem tworzonym przez właściciela, tu przyciąga mnie możliwość darmowego degustowania kilku wybranych win miesiąca...

Pewnego listopadowego wieczoru wybraliśmy się tam z Kasią i Zuzią aby wznieść toast za odwiedziny Kasi w Wiedniu...



Każde z nas spróbowało dwóch win:

Kasia



- Martin Nigl Riesling Privat 2007
- Clos Galena Priorato Galena 2005 (35%Granacha, 25%CS,25%Merlot,15%Carinena)

Zuzia



- Cotes de Provence Mas de Cadenet Rose 2007
- Lehman Eight Songs Shiraz 2003

Marcin



- Schloss Gobelsburg Riesling Gaisberg 2007
- Josef Lentsch Pinot Noir 2006

W trakcie wieczoru, gdy każdy zapoznał się już z własnym winem, ćwiczyliśmy naszą pamięć zapachową i smakową degustując ponownie nasze wina, tym razem jednak w ciemno (w tym przypadku po prostu z zamkniętymi oczyma) odgadując najpierw tylko po zapachu a potem tylko po smaku, które wino mamy przed sobą.



To co wcześniej wydawało się oczywiste w bukiecie, po zamknięciu oczu wymaga głębszego zastanowienia. Polecam to jako fajną grę towarzyską. Dobra zabawa gwarantowana.

czwartek, 8 stycznia 2009

Winobranie w Brun am Gebirge!!! - Zaległy Post

Na początku października 2008 spędziłem kilka dni w podwiedeńskiej miejscowości Brun am Gebirge uczestnicząc w winobraniu w winnicy Martina Niegla. Uff, jaka to ciężka i niebezpieczna praca ten tylko się dowie, kto niejednokrotnie omal nie uciął sobie paluchów sekatorem... W paru słowach postaram się streścić to jak wygląda typowy dzień zbieracza; głównie po to aby uciąć raz na zawsze tak częste romantyczne dywagacje, popełniane przy kieliszku czarującego czerwonego wina (najczęściej przed kominkiem) na temat idylicznej pracy zbieraczy winorośl, którzy to dopiero mają szczęście, że tak w naturze, że na świeżym powietrzu... Otóż przede wszystkim to mają obolałe kręgosłupy i spalone słońcem karki.



Dzień winobrania rozpoczynał się w winnicy Niegla o 7.30, kiedy to zaczynali się schodzić perwsi chętni do pracy. Byli to oprócz Martina i jego żony także mama, trzej bracia, kuzyn, przyjaciele rodziny i stali klienci lokalu Heurige, który prowadzi. Był także jeden pracownik i ja. Po wspólnej kawie wyruszaliśmy samochodami do winnic.



Tam każdy dostawał swój kubeł i sekator a Martin w tym czasie tłumaczył jakie grona zbieramy, jak restrykcyjna będzie selekcja i na co należy uważać (pleśń, choroby winorośli, przejrzałe bądź niedojrzałe owoce).



Mały traktorek z przyczepą ustawiany był między rzędami winorośli i cała drużyna przystępowała do pracy. Ja początkowo nie byłem zbytnio wydolnym zbieraczem. Zasypywałem Martina pytaniami o glebę, o wygląd liścia, o wielkość grona... Dużo czasu zajmowało mi również degustowanie owoców i próby nauczenia się podstawowych charakterystyk w smaku i wyglądzie Rieslinga, Gruner Veltlinera, Sankt Laurenta itd.



Gdy jednak nasyciłem swoją ciekawość a kolejna rana cięta na dłoni od nieuważnie prowadzonego sekatora dawała o sobie znać, zabierałem się również do monotonnej i ciężkiej pracy. Jedynym urozmaiceniem dnia był półgodzinny lunch, który jednak szybko mijał i nie dawał wystarczająco wytchnienia obolałym plecom.



Na zakończenie dnia około godziny 16.00 wracaliśmy do Heurige gdzie czekała na nas już wcześniej przygotowana biesiada w stylu wiejskim czyli mięsiwa, knudle i inne specjały kuchni bauerskiej mocno zakrapiane kwaskowatym Veltlinerem.



Dla zbieraczy był to koniec dnia, ja zostawałem jeszcze z Martinem i jego braćmi obserwując proces odszypułkowywania kiści, wyciskania moszczu czyli soku z winogron i jego przelewania do kadzi, w których miał się wyklarować- w przypadku win białych, czy też do wielkich kuwet, gdzie wraz ze skórkami poddawany był procesowi maceracji - w przypadku win czerwonych.


W wolnych chwilach łamałem kożuchy na macerujących się Pinot Noir'ach, Zweigeltach czy Blaufrankischach.
Na ostateczne zakończenie dnia zagłębialiśmy się z Martinem w piwnicy pełnej dębowych barrique by degustować próbki z beczek...


środa, 7 stycznia 2009

Dawno zapowiadana degustacja Syrah!

Parę dni po sylwestrze, w kłobieńskiej stodole, miała miejsce dawno planowana degustacja win ze szczepu Syrah. Wielkie oczekiwania i wielkie... nienasycenie, żeby nie powiedzieć rozczarowanie. Przypomnę listę win:
1. 2006 Cusumano Syrah IGT (Włochy)
2. 2005 Archeo Ruggero di Tasso Syrah IGT (Włochy)
3. 2000 Paul Jaboulet Aine Crozes-Hermitage Domaine de Thalabert (Francja)
4. 2003 Domaine Gerovassiliou Syrah (Grecja)
5. 2005 Norfolk Rise Shiraz (Australia)

Rozczarowało francuskie wino, bo korkowe - no cóż zdarza się.
Inne wina, choć różnie oceniane przez degustujących (Agata, Kasia, Zuzia, Jurek, Piotrek i Marcin + badająca aromaty Hania i śpiący Kuba), nie dały szansy na skupienie się na gatunkowych cechach szczepu.
1. Początkowo płaskie, delikatnie wiśniowe w nosie, mocno garbnikowe i kwasowe w ustach z czasem rozwinęło lekko gumowy bukiet z ziołem - chyba tymianek. Nisko ocenione, choć po dłuższym napowietrzaniu zdecydowanie bardziej przystępne. Dla miłośników win, od których drętwieje język
2. Typ Agaty. Przyjemnie owocowe - wiśnia, dżem jeżynowy, w ustach zrównoważone, średni w kierunku długiego finisz. Bardzo pijalne.
3. Korek i basta.
4.. Typ Zuzi. Mroczne, ciemne wino o intrygujących nutach żywicznych, jałowcowych (ałtajska żywiczna guma do żucia), bardzo taniczne, bezkompromisowe - kochaj albo rzuć.
5. Typ Kasi i Jurka. Reprezentant Australii dostarczył najbardziej pijalnego shiraza, lekkie nuty czekolady, wanilii, karmelka, dojrzały owoc wiśni i śliwki w czekoladzie. Hedonistyczne wino proste w odbiorze co nie znaczy banalne. Nie trzeba było szukać jego atutów - były wyłożone wprost od pierwszej chwili. Dla mnie nieco zbyt obłe i bez pazura.

Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda nam się ponownie sięgnąć po wina Syrah, tym razem koncentrując się jednak na wybranym regionie/państwie.

Złota myśl wieczoru, wypowiedziana przez Piotrka na chwilę przed degustacją Francuza:
"eeee... ja to tam nie lubie tych francuskich, bo to w Polsce zawsze oszustwo jest..."

Chardonnay rodem z Austrii

Dawno nie pisałem na blogu... Bez zbędnych tłumaczeń opiszę dwa wina, które dopiero co kupiłem a już stoją otwarte przede mną i wzywają aby stawić im czoła. Są to dwa młode austriackie Chardonnay:

***Weingut Söll Morillon-Chardonnay Sernauberg 2007 (Steiermark, 13%alc)

Młode, rześkie styryjskie wino o aromacie cytrynowej landrynki i mango. W ustach przystępne, delikatnie słodkie (cukier resztkowy?), smaki suszonego banana, lekko pikantne. Finisz zadziwiająco długi choć lekko męczący ze względu na słodycz nie wystarczająco zrównoważoną kwasowością. 6 Euro. 14pkt na 20.
Ciekawostką jest, iż szczep Morillon często w Austrii wymiennie używany z nazwą Chardonnay jest w rzeczywistości różniącym się genetycznie starym klonem Chardonnay (badania DNA). Uprawiany w Styrii od ponad 250 lat zdążył już nieco zmodyfikować swoją budowę szybko przystosowywując się do panujących tam warunków. I choć w prawodawstwie winnym Austrii nie ma teoretycznej różnicy między nazwami Chardonnay i Morillon, to poprawność nakazuje rozgraniczanie tych dwóch szczepów, nawet jeżeli w odczuciu konsumenta ich charakterystyki są prawie nie do odróżnienia.

PS. Po kilku godzinach wróciłem wieczorem do tego wina i muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyło. Owocowe aromaty przybrały na sile, lekki mineralny finisz, początkowo przykrywająca wszystko słodycz jakby zeszła na dalsze tło. Podnoszę swoją ocenę 15pkt/20

***Weingut K.Alphart Chardonnay vom Berg 2007 (Thermenregion,13%alc)

W nosie czyste, skoncentrowane, mineralne, dalekie ślady owoców kandyzowanych. W smaku obłe, lekko zmiękczone leżakowaniem w dużych beczkach co daje o sobie znać w maślanym finiszu. Przyjemne i wciągające - zasadniczym atutem jest fakt, iż użyta beczka nie przytłacza. Cena bardzo przystępna - 11 Euro. W mojej subiektywnej ocenie 14,5pkt na 20.

PS. Po kilku godzinach, gdy ponownie degustowałem to wino, utraciło ono w moich oczach część ze swoich zalet. Pojawiła się pewna gorycz, która jeśliby podawać wino do posiłku byłaby pewnie nie odczuwalna.

Mimo, iż nie jestem wielkim miłośnikiem Chardonnay obiecałem sobie, że nie spocznę póki nie zmażę maślano - beczkowej plamy rodem z nowego świata, przysłaniającej mój odbiór tego szczepu. Tak więc w najbliższym czasie spodziewajcie się kolejnych poszukiwań świeżości i owocu w państwie burgunda.