Niestety słabo mi idzie uzupełnianie zaległości wakacyjnych w pisaniu bloga a lista win zdegustowanych w Austrii rośnie... Postanowiłem więc nie zwlekać z umieszczaniem notek degustacyjnych Zweigeltów czy Gruner Veltlinerów i zburzyć dotąd utrzymywaną chronologię postów. Zacznę więc od win, które znalazły się w moim kieliszku ostatnio... a właściwie jeszcze się znajdują. Dwie niedrogie propozycje.
*** Bernhard Ott Riesling von Rotem Schotter 2007 (ok 10€)
Przyjemne lekkie wino, w nosie owoce egzotyczne, jabłko gs, kandyzowany ananas, lekkie nuty mineralne. W ustach proste, delikatna kwasowość, obło-słodkie (cukier resztkowy?), średni finish lekko pikantny. Nadaje się doskonale jako niewymagające wino podkreślające smak takich potraw (tu popuszczam wodze fantazji po w lodówce wicher świszcze) jak sola na parze pod ziołami i skórkami cytryny z tłuczonymi ziemniakami z zieloną pietruszką, oj jaki jestem głodny...
W każdym razie wino godne polecenia, zważywszy na swoją cenę.
***Gerhard Markowitsh Rubin Carnuntum 2007 (13,5€)
Rubin Carnuntum jest nazwą wina a właściwie marką, pod którą winiarze regionu Carnuntum (Kraina leżąca nad Dunajem na wschód od Wiednia) sprzedają wino ze szczepów Zweigelt bądź Blaufraenkisch.
W tym wypadku jest to stuprocentowy Zweigelt, o kolorze dojrzałego owocu granatu, w nosie początkowo znać mokrą beczkę, jeżynowy, lekko mdlący, maliny wdeptane w czarnoziem. W ustach pewien dysonans - z jednej strony agresywne kwaskowate leśne owoce, które same w sobie są ok, ale zaraz potem pojawiają się nuty lekko maślane pochodzenia beczkowego a na finiszu posmak spalonego karmelu (jesteśmy z Zuzią po nieudanej próbie zrobienia konfitury z aronii - cukier się spalił a aronia wyschła, więc jestem na świeżo z tym smakiem). Mimo wszystko nie oceniam tego wina źle, zdaje się, że byłoby ciekawą parą dla dania bazującego na sugo di pomodoro albo podporą dla potrawy, której brakuje wyrazu, gdyż użyty ser pleśniowy okazał się nie być tak ostry jak myśleliśmy. Ale to tylko mrzonki głodnego studenta więc może się okazać, iż gdy opisywana sytuacja zaistnieje, to beczkowe nuty Rubina okażą się jednak być przeszkodą dla tej pary.
czwartek, 30 października 2008
środa, 29 października 2008
Zaczątki Piwniczki Winnej
Tydzień temu przyjechałem na parę dni do Warszawy. Korzystając z tej okazji skatalogowaliśmy z Kasią wina, które do tej pory przechowywaliśmy w domu i w weekend przewieźliśmy je do Nowej Winnej Piwniczki Rodzinnej, oficjalnie tym samym rozpoczynając kolekcję rodzinną. Na liście win znalazły się:
Sprawdziliśmy również warunki panujące w naszej piwniczce - stała temperatura ok. 12°C i wilgotność nie przekraczająca 80%.
Teraz gdy jestem z powrotem w Wiedniu ciągle poszukuję win, które urozmaiciłyby naszą małą kolekcję i uzupełniły ją tematycznie. Z ostatnio degustowanych win austriackich o dużym potencjale starzenia w pamięci zapadły mi dwie pozycje.
pierwsza bardziej elegancka:
***Judith Beck Pannobile Rot 2006 (Cuvée: Zweigelt, Blaufraenkisch, Sankt Laurent)
Delikatne w nosie, aromaty maliny, wiśni, czerwonej porzeczki, lekko duszna kwiecistość; w ustach delikatne, zrównoważone taniny, eleganckie owoce leśne uciekające w stronę czekolady.
druga bardziej dosadnie hedonistyczna:
***K.K. Kirnbauer Phantom 2006 (Cuvée: Cabernet Sauvignon, Merlot, Blaufraenkisch)
Nos początkowo cabernet, czarna porzeczka i krzak, potem śliwka z powideł i delikatne mięsne nuty. W ustach delikatna beczka, wyraźne acz przyjemne taniny, powidła, nuty korzenne i obła wanilia/maślana bagietka.
Niedługo jednak tych pozycji będzie zapewne więcej, gdyż zbliżają się degustacje "Mondo Vino" w Hofburgu, „Junge Österreicher“ w galerii MAK i "Ruster Herbst Zeitlos" nad Neusiedlersee...
| MARCHESI DI BAROLO Barolo Cannubi 1998 | |
| ROCCA Mitico del salento 2000 | |
| OREMUS Tokaji Aszú 5 Puttonyos 2000 | |
| PAUL JABOULET AÎNÉ Crozes-Hermitage Domaine de Thalabert 2000 | |
| OREMUS Tokaji Samorodni Edes 2000 | |
| LA PODERINA Brunello di Montalcino Poggio Banale 2001 | |
| FATTORIA DEL CERRO Vino Nobile di Montepulciano Riserva 2001 | |
| SAMUEL TINON Tokaji Samorodni Edes 2001 | |
| CHÂTEAU DE PENNAUTIER Cabardès l'Esprit de Pennautier 2001 | |
| BARONE RICASOLI Toscana Casalferro 2001 | |
| ROMEO Vino Nobile di Montepulciano Lipitiresco 2001 | |
| DONATELLA CINELLI COLOMBINI Brunello di Montalcino 2001 | |
| IL PARADISO DI FRASSINA Gea Sant'antimo rosso 2002 | |
| CHÂTEAU LA NERTHE Châteauneuf-du-Pape 2002 | |
| CONTUCCI Vino Nobile di Montepulciano Riserva 2003 | |
| MITCHELTON Shiraz Central Victoria Print 2003 | |
| FATTORIA DEL CERRO Vino Nobile di Montepulciano Vigneto Antica Chiusina 2003 | |
| JOSZEF SIMON Medium Bikaver 2003 | |
| BADIA A COLTIBUONO Toscana Sangioveto 2003 | |
| BADIA A COLTIBUONO Chianti Classico Cultus Boni 2004 | |
| POGGERINO Chianti Classico Bugialla Riserva 2004 | |
| FATTORIA DI FELSINA Toscana Fontalloro 2004 | |
| CASTELLO D'ALBOLA Toscana Acciaiolo 2004 | |
| FATTORIA DI FELSINA Cabernet Sauvignon Toscana Maestro Raro 2004 | |
| FEUDI DI SAN MARZANO Primitivo di Manduria Sessantanni 2004 | |
| CONTUCCI Vino Nobile di Montepulciano Mulinvecchio 2004 | |
| CÒLPETRONE Sagrantino di Montefalco 2004 | |
| FONTODI Syrah Colli della Toscana Centrale Case Via 2004 | |
| CASTELLO D'ALBOLA Chianti Classico Riserva 2004 | |
| DESMONTA Merlot Arcole Riserva 2004 | |
| PODERE PRUNETO Chianti Classico 2004 | |
| FATTORIA DEL CERRO Vino Nobile di Montepulciano Riserva 2004 | |
| GAL TIBOR Egri Bikaver Selection 2004 | |
| GAL TIBOR Cabernet Franc 2005 | |
| TENIMENTI CONTI NERI Valpolicella Ripasso Classico 2005 | |
| CASTELLO D'ALBOLA Chianti Classico Le Ellere 2005 | |
| CASTELLO DI VOLPAIA Chianti Classico Riserva 2005 | |
| JOSZEF SIMON Sikhegy Pinot Noir 2005 | |
| FATTORIA DI FELSINA Chardonnay Toscana I Sistri 2005 | |
| CASTELLO DI VOLPAIA Chianti Classico Coltassala Riserva 2005 | |
| BADIA A COLTIBUONO Chianti Classico Riserva 2005 | |
| ARCHEO Syrah Ruggero di Tasso 2005 | |
| TENUTA DI BISERNO Toscana Il Pino di Biserno 2005 | |
| CASTELLO DI VOLPAIA Toscana Balifico 2005 | |
| FATTORIA DI FELSINA Chianti Classico Rancia Riserva 2005 | |
| POGGERINO Chianti Classico 2006 | |
| ROCCA DI MONTEMASSI Sassabruna Monteregio di Massa Marittima 2006 | |
| FATTORIA DI FELSINA Chianti Classico Berardenga 2006 | |
| BARONE RICASOLI Chianti Classico Brolio 2006 | |
| CASTELLO DI VOLPAIA Chianti Classico 2006 | |
| POGGERINO Aurora Rosato 2006 | |
| VILLA VISTARENNI Chianti Classico 2006 |
Teraz gdy jestem z powrotem w Wiedniu ciągle poszukuję win, które urozmaiciłyby naszą małą kolekcję i uzupełniły ją tematycznie. Z ostatnio degustowanych win austriackich o dużym potencjale starzenia w pamięci zapadły mi dwie pozycje.
pierwsza bardziej elegancka:
***Judith Beck Pannobile Rot 2006 (Cuvée: Zweigelt, Blaufraenkisch, Sankt Laurent)
Delikatne w nosie, aromaty maliny, wiśni, czerwonej porzeczki, lekko duszna kwiecistość; w ustach delikatne, zrównoważone taniny, eleganckie owoce leśne uciekające w stronę czekolady.
druga bardziej dosadnie hedonistyczna:
***K.K. Kirnbauer Phantom 2006 (Cuvée: Cabernet Sauvignon, Merlot, Blaufraenkisch)
Nos początkowo cabernet, czarna porzeczka i krzak, potem śliwka z powideł i delikatne mięsne nuty. W ustach delikatna beczka, wyraźne acz przyjemne taniny, powidła, nuty korzenne i obła wanilia/maślana bagietka.
Niedługo jednak tych pozycji będzie zapewne więcej, gdyż zbliżają się degustacje "Mondo Vino" w Hofburgu, „Junge Österreicher“ w galerii MAK i "Ruster Herbst Zeitlos" nad Neusiedlersee...
Etykiety:
Austriackie wina,
Beck,
Kirnbauer,
Lista win,
Pannobile,
Phantom,
Piwniczka winna
wtorek, 14 października 2008
Wakacje w Gruzji
W te wakacje podróżowaliśmy z Zuzią miesiąc po Rosji w poszukiwaniu szamanów Ałtajskich, którzy zechcieliby być tak mili by udzielić mi wywiadów, niezbędnych do napisania mojej pracy magisterskiej. Wprost z Syberii udaliśmy się do Azerbejdżanu a następnie do Gruzji. Cóż to była za radość, gdy po jałowych krajobrazach okolic Baku i wiejących chłodem spotkaniach z Ałtajcami zawitaliśmy w Kachetii (wschodnia prowincja Gruzji), obficie zielonej krainie zamieszkanej przez niezmiernie gościnny naród. Sady owocowe, oplecione winnym bluszczem domostwa i uśmiechnięci mieszkańcy zapraszający nas byśmy odpoczęli właśnie u nich na podwórzu. Niestety sielanka ta nie trwała długo. Wkrótce dowiedzieliśmy się o rozpoczęciu działań wojennych w Płd. Osetii i wobec takiej sytuacji musieliśmy porzucić wszystkie plany wakacyjne i udać się do ambasady w Tbilisi, by na bieżąco monitorować rozwój sytuacji. Tak więc nasz pobyt w tym kraju skurczył się do kilku spacerów po alei Rustawelego, wizyty w sklepie winnym, gdzie zupełnie na ślepo wybrałem parę Saperawi i ewakuacji do Polski zorganizowanymi przez ambasadę samolotami. Jedno jest pewne - przy najbliższej okazji znów odwiedzimy ten uroczy zakątek na Kaukazie, który wedle podania przypadł w udziale Gruzinom, jako nagroda za ich niezwykłą gościnę i pozytywne podejście do życia...
Reaktywacja z Austrii
Po długim okresie wakacyjnym, choć obfitym w przeżycia winne a jednak nie sprzyjającym regularnemu pisaniu postów, reaktywuję bloga. W kilku odsłonach postaram się podzielić winnymi wrażeniami z Gruzji oraz w skrócie opowiedzieć o eno-wakacjach w Tokaju i Egerze. Mam również nadzieję, iż Kasia i Jurek opublikują tu posta podsumowującego ich tygodniowy pobyt w Toskanii, w efekcie którego nasze mieszkanie szczelnie zapełniło się Chianti Classico, Brunello czy Vino Nobile...
Na deser umieszczę kilka świeżych zdjęć i opisów z winobrania w Brun am Gebierge, (niedaleko Wiednia) gdzie przez ostatni tydzień pracowałem. Dla tych, którzy tego nie wiedzą, przez najbliższe cztery miesiące siedzę w Wiedniu, intensywnie poszukując pracy w branży winiarskiej, uczestnicząc we wszystkich znanych mi degustacjach i podróżując a to do Thermenregion, a to do Weinviertel.
Na deser umieszczę kilka świeżych zdjęć i opisów z winobrania w Brun am Gebierge, (niedaleko Wiednia) gdzie przez ostatni tydzień pracowałem. Dla tych, którzy tego nie wiedzą, przez najbliższe cztery miesiące siedzę w Wiedniu, intensywnie poszukując pracy w branży winiarskiej, uczestnicząc we wszystkich znanych mi degustacjach i podróżując a to do Thermenregion, a to do Weinviertel.
piątek, 20 czerwca 2008
środa, 18 czerwca 2008
Lista win na degustację SYRAH
Po raz kolejny przekładamy termin naszej degustacji. Przytłoczony nauką do sesji musiałem ograniczyć swoje kontakty z winem, ale nie na tyle aby nie przekazać Wam listy syrah'ów, które bezpiecznie czekają na nasze spotkanie.
do tej listy dołączy jeszcze jedno wino niespodzianka...
Napiszcie mi na dajwer@poczta.onet.pl kto jest zainteresowany degustacją i jakie Wam pasują terminy.
Pozdro
Marcin
1. 2000 Paul Jaboulet Aine Crozes-Hermitage Domaine de Thalabert (Francja)
2. 2003 Domaine Gerovassiliou Syrah (Grecja)
3. 2005 Archeo Ruggero di Tasso Syrah IGT (Włochy)
4. 2005 Norfolk Rise Shiraz (Australia)
do tej listy dołączy jeszcze jedno wino niespodzianka...
Napiszcie mi na dajwer@poczta.onet.pl kto jest zainteresowany degustacją i jakie Wam pasują terminy.
Pozdro
Marcin
sobota, 14 czerwca 2008
Jak nie Żużu to Esencja
Wczoraj wieczorem wybraliśmy się z Zuzią na cotygodniową winną eskapadę czyli w poszukiwaniu ciekawych, przytulnych miejsc gdzie można liczyć na kieliszek dobrego wina. Na cel naszego wypadu wybraliśmy bistro "Żużu" na ul. Kazimierzowskiej, ogłaszające się jako jedyny warszawski dystrybutor win importera 101win.pl. Niestety okazało się, że knajpka zamyka się o 22 co, jak stwierdziliśmy z Zuzią, nie jest dobrą porą dla winiarni... chyba, że do
otwarcia...
Brzydka pogoda zniechęciła nas do długich poszukiwań innego miejsca, szybko zdecydowaliśmy się na znane nam od lat miejsce - Esencja Smaku na Odolańskiej. W kategorii miejsce z klimatem lokal ten jest jednym z najprzytulniejszych w Warszawie. Mimo wielokrotnych wizyt w tej przesympatycznej knajpce mam jedno zastrzeżenie - jedzenie. Mimo, iż Esencja pochwalić się może nieszablonowym menu aktualizowanym co miesiąc - pełnym poetyckich, autorskich kompozycji dań, niestety często wymyślne składniki nie tworzą spójnej całości. Miejsce do przebywania choć nie zawsze do jedzenie - tak bym to podsumował. Tym razem jednak Zuzi szpinakowa sałatka z gorgonzollą, orzeszkami pinii i sosem śliwokowo-tymiankowym była doskonała a mój tatar, choć nie lubię gdy jest od razu doprawiony, będzie jeszcze na długo miłym wspomnieniem. Do posiłku zamówiliśmy: Zuzia - Rappenhof Riesling Kabinett Oppenheimer Herrenberg 2005; ja - Bodegas Lan Rioja DOC Gran Domino. Moje wino niestety nie nadawało się do picia - zdaje się, że butelka była otwarta zbyt dawno a brak odpowiedniego przechowywania dopełnił reszty... Nie polecam w związku z tym czerwonych w Esencji - stoimy przed wyborem - albo nowo otwarta butelka, która potrzebuje sporo czasu aby złapać oddech albo otwarta, ale nie wiadomo kiedy...
Białe Zuzi natomiast było idealnym strzałem w zestawieniu z jej lekko słodkawą sałatką (śliwka w dressingu). W nosie kurz, słodki melon i wanilia, delikatne i słodkie. W ustach słodkawe z dostatecznie dobrze wyważoną kwasowością, aromaty owocowe - brzoskwinia.
Wizyta w esencji pozostawiła we mnie po raz kolejny ambiwalentne odczucia. Z jednej strony darzę dużą sympatią młodych właścicieli, którzy swój pomysł na knajpkę konsekwentnie wcielają w życie, poświęcając temu serce i wykazując się pomysłowością. Niestety, mimo że tym razem serwowane potrawy były przednie, to rozczarowało czerwone wino...
Co zrobić, za jakiś czas znów się udamy do tego przesympatycznego miejsca z nadzieją na brak przykrych niespodzianek i nie chowając urazy za poprzednie wpadki. Trzymam kciuki!
otwarcia...Brzydka pogoda zniechęciła nas do długich poszukiwań innego miejsca, szybko zdecydowaliśmy się na znane nam od lat miejsce - Esencja Smaku na Odolańskiej. W kategorii miejsce z klimatem lokal ten jest jednym z najprzytulniejszych w Warszawie. Mimo wielokrotnych wizyt w tej przesympatycznej knajpce mam jedno zastrzeżenie - jedzenie. Mimo, iż Esencja pochwalić się może nieszablonowym menu aktualizowanym co miesiąc - pełnym poetyckich, autorskich kompozycji dań, niestety często wymyślne składniki nie tworzą spójnej całości. Miejsce do przebywania choć nie zawsze do jedzenie - tak bym to podsumował. Tym razem jednak Zuzi szpinakowa sałatka z gorgonzollą, orzeszkami pinii i sosem śliwokowo-tymiankowym była doskonała a mój tatar, choć nie lubię gdy jest od razu doprawiony, będzie jeszcze na długo miłym wspomnieniem. Do posiłku zamówiliśmy: Zuzia - Rappenhof Riesling Kabinett Oppenheimer Herrenberg 2005; ja - Bodegas Lan Rioja DOC Gran Domino. Moje wino niestety nie nadawało się do picia - zdaje się, że butelka była otwarta zbyt dawno a brak odpowiedniego przechowywania dopełnił reszty... Nie polecam w związku z tym czerwonych w Esencji - stoimy przed wyborem - albo nowo otwarta butelka, która potrzebuje sporo czasu aby złapać oddech albo otwarta, ale nie wiadomo kiedy...
Białe Zuzi natomiast było idealnym strzałem w zestawieniu z jej lekko słodkawą sałatką (śliwka w dressingu). W nosie kurz, słodki melon i wanilia, delikatne i słodkie. W ustach słodkawe z dostatecznie dobrze wyważoną kwasowością, aromaty owocowe - brzoskwinia.
Wizyta w esencji pozostawiła we mnie po raz kolejny ambiwalentne odczucia. Z jednej strony darzę dużą sympatią młodych właścicieli, którzy swój pomysł na knajpkę konsekwentnie wcielają w życie, poświęcając temu serce i wykazując się pomysłowością. Niestety, mimo że tym razem serwowane potrawy były przednie, to rozczarowało czerwone wino...
Co zrobić, za jakiś czas znów się udamy do tego przesympatycznego miejsca z nadzieją na brak przykrych niespodzianek i nie chowając urazy za poprzednie wpadki. Trzymam kciuki!
środa, 11 czerwca 2008
Czekając na kolejną degustację...
Nie udało nam się spotkać w tym tygodniu na degustacji Syrah, może to i lepiej, bo i pogoda nie sprzyja ciężkim, bogatym, czerwonym winom. Gdy wracam do domu wieczorem po całym dniu działania oblepiającego upału, moje podniebienie woła o kieliszek orzeźwiającego Prosecco lub szklaneczkę Gruve, czyli Gruener Veltlinera. Chwila oddechu jaką proponuje wieczór jest zazwyczaj zbyt krótka aby zdążyć pomyśleć o rubinowym trunku. Ale nie dzisiaj. Aura dziś jakby łaskawsza ale przede wszystkim, dzisiejszy pokal winny dedykuję zdrowiu! Kasia wróciła właśnie z dwudniowego szkolenia zdrowotnego i jedną z istotniejszych informacji, które zdążyła pokrótce mi przekazać była następująca: codzienna umiarkowana dawka wina czerwonego pozytywnie wpływa na obniżenie poziomu cholesterolu i niweluje ryzyko chorób serca. "Umiarkowana dawka" brzmi dla mnie nieco za medycznie, postanowiłem więc zamienić to na "małą lampkę" i tak oto siedzę sobie z kieliszkiem węgierskiego Vylyan Villanyi Merlot 2006 delektując się tym najcudowniejszym z lekarstw.


Wyjątkowo dobre wino, ciemno purpurowe, gęste, oleiste. W nosie w pierwszej chwili lekka deska dębowa, pestki wiśni. Kasia zwróciła uwagę na zapachy pochodzenia morskiego, rybnego - wspólnie określiliśmy je jako słoną skałę morską. Po dłuższej chwili pojawia się nuta przyprawowa - cynamon + liquorycja, słodki nos. W ustach owocowe, wiśniowe (też pestka) nuty ładnie komponują się z wyraźnymi garbnikami. Lekko zbyt obecny alkohol (no tak - 14,5%...). Kwaśne jabłko? Można by rzec, że wino spodoba się miłośnikom nowego świata, ze względu na zdecydowane smaki i owocową eksplozję. Dla mnie to doskonałe wino na chłodnawy letni wieczór, taki jak ten dzisiaj...
wtorek, 3 czerwca 2008
Degustacja Syrah/Shiraz
Zapraszamy na kolejną degustację!!!
Tym razem w naszych kieliszkach mienić się będzie atramentowy Syrah, wino, które w swojej "nowoświatowej" odmianie ma wielu zwolenników w Polsce. Postaramy się jednak spróbować mniej popularnego u nas Hermitage z Francji, jednego z największych producentów win z tego szczepu na świecie. Nie zabraknie także australijskiego czy sycylijskiego Syrah, jak również wina z Kalifornii, gdzie szczep ten uważany jest za kultowy a wina wytwarzane z niego za elitarne.
Na gospodarza następnego spotkania zgłosił się Mariusz
Proponuję termin na początku przyszłego tygodnia - potrzebuję
trochę czasu na skompletowanie ciekawych win
Wpiszcie się w komentarzach w sprawie terminu
pozdro
piątek, 30 maja 2008
II Festwal Wina Świata - degustacja
Praca degustatora win dla większości początkujących miłośników wina wydaje się być najpiękniejszym sposobem na spędzanie czasu - łączy przyjemne z pożytecznym. Ja zazwyczaj też ak myślę. Zazwyczaj, gdyż ostatnio miałem okazję brać udział w degustacji ponad 70 win organizowanej przez jedenastu polskich importerów wina...
Nie twierdzę, że degustowanie wina jest czymś nieprzyjemny - co to to nie, nabyłem jednak nowego doświadczenia. Po kilku godzinach spędzonych w sali Biblioteki Rolniczej na Krakowskim, z lekko zawianą świadomością i mocno zdrętwiałym językiem, usiadłem i zapłakałem... Poczucie przesytu wywołane niezliczoną dawką dobrych i przeciętnych win poprzeplataną chwilami win wspaniałych, mieszało się wrażeniem niedosytu - wszak nie spróbowałem wszystkiego!!! Na nic się zdały obszerne notatki w kajecie i profesjonalne podejście do degustacji (przełknąłem tylko dwa wina, reszta lądowała w specjalnych pojemnikach), po przepłukaniu ust taką ilością wina, po rozmowach z wieloma importerami, którzy potrafią zasypać lawiną informacji (nie zawsze weryfikowalnych) zamęt zagościł w mojej głowie. Na szczęście następnego dnia, już uzyskawszy większy dystans do tych wydarzeń, zrobiłem rzetelne rozliczenie moich notatek i wspomnień, które Wam prezentuję:
1. Nasz zaprzyjaźniony austriacki importer, Stefan Hnatek z C.K. Oboźnia, zaprezentował wina w większości mi już znane (np. dobry Riesling Smaragd Loibenberg 2006 pamiętamy z ostatniej degustacji "szparagowej"). Odważnym ruchem było wystawianie do degustacji Heimel Gruener Veltliner Landwein w litrowych butelkach, które wprawdzie niczym nie zachwyca (oprócz ceny;)) ale dobrze schłodzone nadaje się świetnie jako "letni orzeźwiacz". Z czerwonych zainteresowało mnie Stift Klosterneuburg Sankt Laurent 2005. Ten typowy dla Austrii szczep rozwiną tu ciekawy w nosie bukiet "chemiczny" wygładzony przez lekką śliwkę i jeżynę. W ustach bez rewelacji ale głównie z tego powodu, iż lekkie wina z Austrii potrzebują więcej czasu w kieliszku i okazania im większej cierpliwości, co potrafią jednak wynagrodzić delikatnymi aromatami nie dostrzegalnymi w degustacyjnym "maratonie". Chętnie wybiorę się zdegustować to wino w spokojnej atmosferze w lokalu na ul.Oboźniej.

2. Drugi nasz znajomy importer, Rafał Sokólski z BOR'u, przykuł moją uwagę na dłużej oryginalnym winem z węgierskiego szczepu Juhvark co oznacza "owczy ogon". Doskonałe wino Fehervari Somlói Juhfark Reserved rozwija bukiet godny nazwy szczepu, z którego jest robione: owcza sierść, słone, mineralne w nosie i dobrze ułożone, zbalansowane z wyraźną mineralnością oraz nutami ziołowymi i miodu gryczanego w ustach. Stanowi doskonałe połączenie z twardymi słonymi serami typu oscypek ale również zagra dobrze z daniami morskimi.
3. Bardzo ciekawe stoisko win bałkańskich zaprezentował ich importer Exima. Przy białych winach skupiłem się na Słowenii i z ciekawych propozycji w pamięć zapadły:
4. Importer M&P przedstawił bogatą ofertę win w przystępnych cenach. Chciałbym tu wystosować pewien apel/propozycję. Jeśli macie znajomych pijących wino Carlo Rossi, bo jest: tanie, przyjemne, łatwe i ... to zaproponujcie im aby spróbowali argentyńskie Pascual Toso Malbec Rose. Ma wszystkie atuty wcześniej wspomnianego niby-wina a dodatkowo można w nim odnaleźć tak pożądane w winie różowym orzeźwiające nuty czerwonej porzeczki i truskawki.
Drugim winem, na które warto było zwrócić uwagę było Kleine Parys Sauvignon Blanc, a to z powodu intrygujących dymno-wędzonych ust.
5. Dobry wybór win Hiszpańskich i Chilijskich zaprezentował importer wineonline.pl. Najciekawsze, moim zdaniem, było dymne, brudne, ziemiste w ustach i z wędzonymi nutami w nosie Vina Chocolain Syrah, które postaram się ściągnąć na najbliższą degustację.
6. Wina.pl zaciekawiły mnie niezwyczajnym Tianzzi Ca'de Rocchi Valpolicella Ripaso DOC. Wino w nosie kwieciste, aromat mydła fiołkowego... ciekawe! gdyby nie fakt, że kieliszek był jeden na całą degustację i każdy we własnym zakresie płukał go na kolejnych stoiskach pomyślałbym, że ktoś nie wypłukał go po umyciu mydłem Palmolive... A jednak aromat ten nie był odpychający.
Więcej win nie pamiętam, choć żałuję. Z drugiej strony, jeżeli coś nie zapadło w pamięć nie było najwidoczniej tego warte. Najciekawszym winem był "Owczy Ogon" a najlepiej zaprezentowało się stoisko win bałkańskich. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się podejść nieco roztropniej do degustacji i ograniczyć się do jakiegoś państwa winiarskiego bądź regionu.
Pozdro i do zobaczenia na najbliższej degustacji...
Nie twierdzę, że degustowanie wina jest czymś nieprzyjemny - co to to nie, nabyłem jednak nowego doświadczenia. Po kilku godzinach spędzonych w sali Biblioteki Rolniczej na Krakowskim, z lekko zawianą świadomością i mocno zdrętwiałym językiem, usiadłem i zapłakałem... Poczucie przesytu wywołane niezliczoną dawką dobrych i przeciętnych win poprzeplataną chwilami win wspaniałych, mieszało się wrażeniem niedosytu - wszak nie spróbowałem wszystkiego!!! Na nic się zdały obszerne notatki w kajecie i profesjonalne podejście do degustacji (przełknąłem tylko dwa wina, reszta lądowała w specjalnych pojemnikach), po przepłukaniu ust taką ilością wina, po rozmowach z wieloma importerami, którzy potrafią zasypać lawiną informacji (nie zawsze weryfikowalnych) zamęt zagościł w mojej głowie. Na szczęście następnego dnia, już uzyskawszy większy dystans do tych wydarzeń, zrobiłem rzetelne rozliczenie moich notatek i wspomnień, które Wam prezentuję:
1. Nasz zaprzyjaźniony austriacki importer, Stefan Hnatek z C.K. Oboźnia, zaprezentował wina w większości mi już znane (np. dobry Riesling Smaragd Loibenberg 2006 pamiętamy z ostatniej degustacji "szparagowej"). Odważnym ruchem było wystawianie do degustacji Heimel Gruener Veltliner Landwein w litrowych butelkach, które wprawdzie niczym nie zachwyca (oprócz ceny;)) ale dobrze schłodzone nadaje się świetnie jako "letni orzeźwiacz". Z czerwonych zainteresowało mnie Stift Klosterneuburg Sankt Laurent 2005. Ten typowy dla Austrii szczep rozwiną tu ciekawy w nosie bukiet "chemiczny" wygładzony przez lekką śliwkę i jeżynę. W ustach bez rewelacji ale głównie z tego powodu, iż lekkie wina z Austrii potrzebują więcej czasu w kieliszku i okazania im większej cierpliwości, co potrafią jednak wynagrodzić delikatnymi aromatami nie dostrzegalnymi w degustacyjnym "maratonie". Chętnie wybiorę się zdegustować to wino w spokojnej atmosferze w lokalu na ul.Oboźniej.

2. Drugi nasz znajomy importer, Rafał Sokólski z BOR'u, przykuł moją uwagę na dłużej oryginalnym winem z węgierskiego szczepu Juhvark co oznacza "owczy ogon". Doskonałe wino Fehervari Somlói Juhfark Reserved rozwija bukiet godny nazwy szczepu, z którego jest robione: owcza sierść, słone, mineralne w nosie i dobrze ułożone, zbalansowane z wyraźną mineralnością oraz nutami ziołowymi i miodu gryczanego w ustach. Stanowi doskonałe połączenie z twardymi słonymi serami typu oscypek ale również zagra dobrze z daniami morskimi.
3. Bardzo ciekawe stoisko win bałkańskich zaprezentował ich importer Exima. Przy białych winach skupiłem się na Słowenii i z ciekawych propozycji w pamięć zapadły:
- Dveri - Pax Renski Rizling 2004; w nosie cytrusowe z aromatem sztucznej cytryny, w ustach okrągłe, owocowe, słodkawe (no tak, okazało się być półsłodkie...). Bardzo ciekawe wino na późny letni wieczór nad morzem, kiedy po upale pozostaje tylko lekkie pulsowanie w skroniach a wieczorna bryza niesie rzeźkie słone powietrze
- Edi Simcic Sivi Pinot 2003; wino od winiarza uznawanego za najlepszego w tym małym górzystym państewku. Nos owocowy, świerzy zdradzający jednak już nuty dojrzałe. Kawa??? Skąd się tu wzięła kawa???
4. Importer M&P przedstawił bogatą ofertę win w przystępnych cenach. Chciałbym tu wystosować pewien apel/propozycję. Jeśli macie znajomych pijących wino Carlo Rossi, bo jest: tanie, przyjemne, łatwe i ... to zaproponujcie im aby spróbowali argentyńskie Pascual Toso Malbec Rose. Ma wszystkie atuty wcześniej wspomnianego niby-wina a dodatkowo można w nim odnaleźć tak pożądane w winie różowym orzeźwiające nuty czerwonej porzeczki i truskawki.
Drugim winem, na które warto było zwrócić uwagę było Kleine Parys Sauvignon Blanc, a to z powodu intrygujących dymno-wędzonych ust.
5. Dobry wybór win Hiszpańskich i Chilijskich zaprezentował importer wineonline.pl. Najciekawsze, moim zdaniem, było dymne, brudne, ziemiste w ustach i z wędzonymi nutami w nosie Vina Chocolain Syrah, które postaram się ściągnąć na najbliższą degustację.
6. Wina.pl zaciekawiły mnie niezwyczajnym Tianzzi Ca'de Rocchi Valpolicella Ripaso DOC. Wino w nosie kwieciste, aromat mydła fiołkowego... ciekawe! gdyby nie fakt, że kieliszek był jeden na całą degustację i każdy we własnym zakresie płukał go na kolejnych stoiskach pomyślałbym, że ktoś nie wypłukał go po umyciu mydłem Palmolive... A jednak aromat ten nie był odpychający.
Więcej win nie pamiętam, choć żałuję. Z drugiej strony, jeżeli coś nie zapadło w pamięć nie było najwidoczniej tego warte. Najciekawszym winem był "Owczy Ogon" a najlepiej zaprezentowało się stoisko win bałkańskich. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się podejść nieco roztropniej do degustacji i ograniczyć się do jakiegoś państwa winiarskiego bądź regionu.
Pozdro i do zobaczenia na najbliższej degustacji...
środa, 28 maja 2008
Vinoteka La Bodega
W ciepły niedzielny wieczór, gdy już człowiek nie ma ochoty na nocne szaleństwa ale żal płynący z faktu zakończenia weekendu nie pozwala mu iść spać, dobrym miejscem na delektowanie się tymi resztkami relaksu jest ulubiona, zaprzyjaźniona winoteka. Ale jak taką znaleźć? Warszawa w przeciągu ostatniego roku zapełniła się wieloma lokalami stawiającymi w punkcie centralnym swojego menu wino. Odnalezienie jednak w tym gąszczu knajpianym miejsca kameralnego, przytulnego, z obsługą, która nie robi wielkich oczu poproszona o kilka informacji o podawanym trunku, jest niełatwe.
W ciepły niedzielny wieczór, wyruszyliśmy z Zuzią na miasto, tak bez celu, tylko po to aby potułać się po uliczkach Warszawy i poczuć uciekający spod nóg weekend. Po pewnym czasie, zmęczeni nieco spacerem, zapragnęliśmy odetchnąć przy kieliszku dobrego wina w przyjemnej winotece serwującej austriackie specjały - C.K Oboźna. Niestety była zamknięta... Postanowiliśmy więc poszukać innego miejsce w centrum, które dostarczyłoby nam doznań estetycznych wypływających z obcowania z kieliszkiem dobrego czerwonego. Wybór padł na La Bodegę na Nowym Świecie, vis-a-vis GPW.
Niewielki, lokal oświetlony ciepłym światłem, wita gości typowym ciemnodrewnianym wystrojem wnętrza kawiarni przyjemnie jednak uzupełnionym dekorami z korków i skrzynek po winie. Sporo ludzi jak na tak późną porę świadczyć może o popularności tego miejsca jak również o dobrej kuchni (duży wybór hiszpańskich tapas - niestety nie próbowaliśmy). Jedynym rzucającym się w oczy mankamentem tego miejsca jest brak wyraźnej strefy dla niepalących, co dla osoby chcącej zagłębić nos w kieliszku i poczuć delikatny bukiet wina jest nie lada utrapieniem. Karta win dzieli się na pozycje sklepowe - czyli takie, które można zamawiać tylko na butelki i barowe, dostępne na kieliszki. Trzeba przyznać, iż karta sklepowa win wygląda imponująco, choć większość win wymaga bogatego sponsora bądź zastawienia czegokolwiek w lombardzie. My zdecydowaliśmy się na wina "na kieliszki", które podawane są w porcjach 0,1 l czyli kieliszek oraz 0,25 l i 0.5 l w całkiem przystępnych jak na lokal w centrum cenach. Obsługa lokalu była nijaka - przyjemna, choć nie kwapiła się do opowiadania o podawanym winie. Ja odniosłem wrażenie, iż jest przyzwyczajona do bogatej klienteli, która zamawiając wino zdaje się na wybór kelnera.
Zuzia zamówiła białe włoskie Zenato Soave Classico DOC2005 (10zł kieliszek): delikatne, orzeźwiające, w pierwszej chwili kwiatowe choć po pewnym czasie w kieliszku rozwinęło interesujący zapach - metaliczny a nawet lekkich wymiocin (zaznaczę, że nie był to aromat nieprzyjemny choć kontrowersyjny). Przyjemne choć nic niesamowitego.
<<<>>>
Ja zacząłem od chilijskiego St. Rita 120 Merlot 2005 (12zł kieliszek): jedwabiste, nowoświatowo mocne w owocach wiśni, wyraźne taniny i przyjemny akcent pod koniec - mokka w nosie. pozytywne.
W międzyczasie dołączyli do nas Ewa i Stefan, którzy zamówili trzy kieliszki Porto: Portal Fine Tawny Port, Porto Alegre Tawny Port i Portal Fine Ruby Port (8-10zł kieliszek). Jeśli będę miał okazję umieszczę tutaj ich noty degustacyjne.
Zuzi drugim wyborem było wino deserowe Zenato Santa Christina Rigoletto IGT 2005 (18zł kieliszek): słodkie, kwiatowe, akacjowy miód. przyjemne choć daleko mu do wyśmienitego Eisweina i Tokaja z poprzedniej degustacji.
Ja za drugim razem postanowiłem zdać się na wybór obsługi, prosząc o coś podobnego w stylu z nowego świata. Dostałem kalifornijskie Hess Select Syrah 2005 (15zł kieliszek): śliwkowe w nosie, głęboka barwa, ciężkie, jeżyna w ustach a na finiszu czarny pieprz. Niestety wino było dla mnie niezbalansowane - na pierwszy plan wyłaniał się alkohol (14,5%), który przyćmiewał delikatniejsze aromaty.
Podsumowując, miejsce warte odwiedzenia - przyjemna atmosfera, dobre wina w przystępnej cenie. Polecam na wieczór z przyjaciółmi, kiedy wino jest tylko dodatkiem do prowadzonej rozmowy a nie jej tematem. Tak było w naszym przypadku - toczyliśmy zażarty spór o wyższości jedzenia nad żywieniem...
W ciepły niedzielny wieczór, wyruszyliśmy z Zuzią na miasto, tak bez celu, tylko po to aby potułać się po uliczkach Warszawy i poczuć uciekający spod nóg weekend. Po pewnym czasie, zmęczeni nieco spacerem, zapragnęliśmy odetchnąć przy kieliszku dobrego wina w przyjemnej winotece serwującej austriackie specjały - C.K Oboźna. Niestety była zamknięta... Postanowiliśmy więc poszukać innego miejsce w centrum, które dostarczyłoby nam doznań estetycznych wypływających z obcowania z kieliszkiem dobrego czerwonego. Wybór padł na La Bodegę na Nowym Świecie, vis-a-vis GPW.
Niewielki, lokal oświetlony ciepłym światłem, wita gości typowym ciemnodrewnianym wystrojem wnętrza kawiarni przyjemnie jednak uzupełnionym dekorami z korków i skrzynek po winie. Sporo ludzi jak na tak późną porę świadczyć może o popularności tego miejsca jak również o dobrej kuchni (duży wybór hiszpańskich tapas - niestety nie próbowaliśmy). Jedynym rzucającym się w oczy mankamentem tego miejsca jest brak wyraźnej strefy dla niepalących, co dla osoby chcącej zagłębić nos w kieliszku i poczuć delikatny bukiet wina jest nie lada utrapieniem. Karta win dzieli się na pozycje sklepowe - czyli takie, które można zamawiać tylko na butelki i barowe, dostępne na kieliszki. Trzeba przyznać, iż karta sklepowa win wygląda imponująco, choć większość win wymaga bogatego sponsora bądź zastawienia czegokolwiek w lombardzie. My zdecydowaliśmy się na wina "na kieliszki", które podawane są w porcjach 0,1 l czyli kieliszek oraz 0,25 l i 0.5 l w całkiem przystępnych jak na lokal w centrum cenach. Obsługa lokalu była nijaka - przyjemna, choć nie kwapiła się do opowiadania o podawanym winie. Ja odniosłem wrażenie, iż jest przyzwyczajona do bogatej klienteli, która zamawiając wino zdaje się na wybór kelnera.
Zuzia zamówiła białe włoskie Zenato Soave Classico DOC2005 (10zł kieliszek): delikatne, orzeźwiające, w pierwszej chwili kwiatowe choć po pewnym czasie w kieliszku rozwinęło interesujący zapach - metaliczny a nawet lekkich wymiocin (zaznaczę, że nie był to aromat nieprzyjemny choć kontrowersyjny). Przyjemne choć nic niesamowitego.
<<<>>>
Ja zacząłem od chilijskiego St. Rita 120 Merlot 2005 (12zł kieliszek): jedwabiste, nowoświatowo mocne w owocach wiśni, wyraźne taniny i przyjemny akcent pod koniec - mokka w nosie. pozytywne.
W międzyczasie dołączyli do nas Ewa i Stefan, którzy zamówili trzy kieliszki Porto: Portal Fine Tawny Port, Porto Alegre Tawny Port i Portal Fine Ruby Port (8-10zł kieliszek). Jeśli będę miał okazję umieszczę tutaj ich noty degustacyjne.
Zuzi drugim wyborem było wino deserowe Zenato Santa Christina Rigoletto IGT 2005 (18zł kieliszek): słodkie, kwiatowe, akacjowy miód. przyjemne choć daleko mu do wyśmienitego Eisweina i Tokaja z poprzedniej degustacji.
Ja za drugim razem postanowiłem zdać się na wybór obsługi, prosząc o coś podobnego w stylu z nowego świata. Dostałem kalifornijskie Hess Select Syrah 2005 (15zł kieliszek): śliwkowe w nosie, głęboka barwa, ciężkie, jeżyna w ustach a na finiszu czarny pieprz. Niestety wino było dla mnie niezbalansowane - na pierwszy plan wyłaniał się alkohol (14,5%), który przyćmiewał delikatniejsze aromaty.
Podsumowując, miejsce warte odwiedzenia - przyjemna atmosfera, dobre wina w przystępnej cenie. Polecam na wieczór z przyjaciółmi, kiedy wino jest tylko dodatkiem do prowadzonej rozmowy a nie jej tematem. Tak było w naszym przypadku - toczyliśmy zażarty spór o wyższości jedzenia nad żywieniem...
wtorek, 20 maja 2008
Oznaczenia Win Niemieckich
W odpowiedzi na komentarze zamieszczam krótką charakterystykę oznaczeń win z Niemiec i Austrii. Przede wszystkim wina dzielą się na:
Dla win z Austrii wyróżniamy jeszcze dwie dodatkowe kategorie. Są to:
- Tafelwein, czyli wino stołowe, które może pochodzić z różnych roczników (rocznik nie jest umieszczany na etykiecie - prawo do tego mają tylko wina jakościowe). Zazwyczaj jest to kiepskiej jakości wino do obiadu ale częściej nadaje się tylko do gotowania lub aplikowania znieczulenia.
- Qualitätswein bestimter Anbaugebiete (QbA) - wino jakościowe pochodzące z jednego regionu winiarskiego (oznacza to, iż winogrona nie są skupywane z wielu spółdzielni winiarskich z całego kraju jak to ma miejsce w przypadku Tafelwein)
- Qualitätswein mit Prädikat (QmP) - najwyższe oznaczenie dla wina jakościowego. Oprócz gwarancji jakości znak QmP zobowiązuje producenta wina do umieszczenia na etykiecie dodatkowych informacji o stopniu dojrzałości gron, z których wino zostało zrobione.
- Kabinett - zbiór winogron dojrzałych, dokładnie w terminie. Wina lekkie, odróżniające się dużą kwasowością. Zazwyczaj pije się je młode w przeciągu 1-5 lat od wypuszczenia.
- Spätlese - (oznacza: "późny zbiór") winogrona zbierane conajmniej tydzień po dacie normalnego zbioru. Wina charakteryzują się szerszym bukietem aromatów i mogą wtstępować w pełnej gamie od wytrawnych aż po słodkie, przy czym dobrze znoszą starzenie osiągając często pełnie bukietu po 4-6 latach.
- Auslese - wina powstają z ręcznie wybranych najbardziej dojrzałych kiści winogron, które w dobrych latach mogą być zainfekowane przez pleśń szlachetną (botrytis cinerea). Są to intensywne i dobrze zbudowane wina, najczęściej ale nie zawsze słodkie. Najlepiej pić je w 5-10 roku, jednak najlepsze z nich mogą zyskać nawet na 10-20 latach leżakowania.
- Beerenauslese (BA) - rzadkie i drogie wino sporządzone z pojedynczo zbieranych przejrzałych jagód często zainfekowanych przez pleśń szlachetną. Daje niezwykle bogate, słodkie deserowe wina, może być przechowywane przez dekady.
- Trockenbeerenauslese (TBA) - niezwykle rzadkie i bardzo drogie wino zrobione z pojedynczych przejrzałych i zasuszonych jagód, zwykle zainfekowanych przez pleśń szlachetną. Jest to niezwykle skoncentrowane wino o potężnym aromacie i potencjale dojrzewania. Szczyt osiąga po co najmniej 10 latach, a dojrzewać może latami.
- Eiswein - jest to nie tyle klasa jakości wina, co specyficzna metoda produkcji. Znaczy dosłownie "wino lodowe", a polega na zbieraniu z krzaków zamrożonych winogron i natychmiastowym ich sprasowaniu. Eiswein musi być co najmniej klasy Beerenauslese.
Dla win z Austrii wyróżniamy jeszcze dwie dodatkowe kategorie. Są to:
- Ausbruch - wino wytwarzane wyłącznie z gron obeschniętych na krzakach , zrodzynkowiałych lub zainfekowanych pleśnią szlachetną.
- Strohwein - "wino słomkowe" wytwarzane z winogron, które po zbiorze dosuszane są na matach ze słomy.
poniedziałek, 19 maja 2008
Następne spotkanie
W przyszły czwartek 29.05. możemy zorganizować następne spotkanie, na którym zdegustujemy kilka win, posiedzimy przy dobrej muzyce i przygotujemy dobrą kolację. Pomysły na kolejną degustację wpisujcie w komentarzach do tego posta. Ja proponuję aby było to znów spotkanie poświęcone jednemu szczepowi co pozwoli nam poznać jego charakterystykę i prześledzić różnicę w zależności od regionu jego uprawy. Na poprzednim spotkaniu padały propozycje białych chardonay, gewurztraminera czy czerwonych syrah. Ja osobiście proponuję wybrać wina lekkie, dostosowane do pogody (będzie ponoć ciepło w przyszłym tygodniu) czyli białe bądź świeże czerwone przykładowo z Hiszpanii.
Ciekawą propozycją byłaby również degustacja win różowych - nie docenianych w Polsce a potrafiących doskonale łączyć świeżość ze złożonością smaków.
+++wpisujcie swoje typy w komentarzach+++
Ciekawą propozycją byłaby również degustacja win różowych - nie docenianych w Polsce a potrafiących doskonale łączyć świeżość ze złożonością smaków.
+++wpisujcie swoje typy w komentarzach+++
niedziela, 18 maja 2008
Pierwsze Spotkanie
Inaugurację DKW mamy już za sobą... Na pierwszym spotkaniu pojawili się (w kolejności przybycia) Kasia i Jurek, Marta i Paweł, Zuzia i Marcin, Ewa i Mariusz wraz z Sarą i Nel, które tym razem przedłożyły zabawę klockami lego nad degustację win. Lista win zasadniczo nie uległa zmianom, w ostatniej jednak chwili zdecydowaliśmy się poszerzyć ją o węgierskiego "Rajnai Rizling Apatsagi Pannonhalmi 2006". Degustację poprzedziło krótkie wprowadzenie Marcina o podstawach degustacji i charakterystyce szczepu riesling.
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.
Pozdrawiam Marcin
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.
- Pierwsze degustowane wino, Rajnai Rizling, zrobił początkowo duże wrażenie na degustujących. Doszukaliśmy się w nosie nut cytrusowych, lekkich mineralnych a Zuzia z Martą wyraziły nadzieję, że może będzie słodki... Nic z tych rzeczy! Mocno wytrawny w ustach, wysoka kwasowość, rześkość wręcz na granicy przyjemności. Po paru chwilach w kieliszku już nieco okrąglejszy. Co ciekawe, gdy wracaliśmy do niego później w trakcie degustacji, wydawał się coraz słodszy w zapachu, aż wreszcie dość szybko się utlenił na tyle, że nie dostarczał żadnych przyjemnych wrażeń. Poprawny ale tylko na początek.
- Drugi riesling, Austriak, przywitał nas słodkawym, kwiecistym nosem. Marcinowi gdzieś w tle kołatały nuty chemiczne, dziewczyny zwróciły uwagę na bijącą z niego słodycz, która ewoluowała w kierunku podpiwka czy kwasu chlebowego. W ustach bogaty, pełny, okrągły, wyraźnie delikatniejszy od poprzednika.
- Kolejnym winem był riesling z Tasmanii, opisany przez importera jako najbardziej francuski z australijczyków. Nos orzeźwiający, kwiecisty, przywołujący na myśl bryzę morską, skórka od jabłka. W ustach bardziej oczywiste jabłko, "kwiaty ale nie wiem jakie..." jak to skomentował Mariusz, lekko mineralny a nawet słony.
- Jako czwarty wjechał na stół Pierre Sparr, dla większości niekwestionowany zwycięzca wytrawnej części wieczoru. Już od samego początku gdy pojawił się w kieliszkach urzekł wszystkich delikatnością i równowagą aromatów. Nuty owoców egzotycznych, cytrusy, lekka nafta w nosie i znacznie lepiej wyczuwalna w ustach. Pojawiały się też określenia jak kokos czy masło co może świadczyć o tym, iż riesling nieco dojrzał w butelce. Najzacniejsze wino wieczoru, lekkie choć pełne wyrazu, dbające o balans między wytrawnością a słodyczą.
- Wyśmienity niemiecki riesling od Heymann'a miał to nieszczęście, iż został podany po zacnym francuzie... Bardziej zdecydowany, skórka od cytryny i grapefruita, papryka, pieprz w nosie. W ustach wyniosły i elegancki, strzelisty jak katedra, z charakterem.
- Ostatni wytrawny riesling, z domeny Reichsgraf von Kasselstaat, jak przystało na spatlese zaoferował nam pełen, głęboki bukiet z wyczuwalnymi w nosie kwiatami, dojrzałymi owocami, gruszką, duszonym jabłkiem. Znakomita równowaga w ustach - delikatnie wyczuwalna słodycz przy wysoko zachowanej kwasowości. Doskonały balans tego wina przyszło nam docenić w pełni gdy na stole pojawiły się szparagi - specjał Kasi.
- gdy po szparagach pozostało już tylko wspomnienie przeszliśmy do deseru, którym był zacny eiswein. Doskonały słodki riesling szybko rozwinął w kieliszku aromaty brzoskwiniowe, morele w miodzie i ten przyjemny lekko mdły charakter jakiego nadała mu szlachetna pleśń. Wino stanowiło nieodłączne dopełnienie dla podawanych serów pleśniowych, fig, gruszek i winogron. Dziewczyny doceniły najbardziej ten punkt wieczoru oddając się przyjemnej słodyczy eisweina, mężczyźni zaś z aprobatą przyjęli fakt, iż mimo rozpływającej się po podniebieniu słodyczy kontrapunkt dla niej stanowi zrównoważona kwasowość.
Pozdrawiam Marcin
Inauguracja DKW
Inaugurację DKW mamy już za sobą... Na pierwszym spotkaniu pojawili się (w kolejności przybycia) Kasia i Jurek, Marta i Paweł, Zuzia i Marcin, Ewa i Mariusz wraz z Sarą i Nel, które tym razem przedłożyły zabawę klockami lego nad degustację win. Lista win zasadniczo nie uległa zmianom, w ostatniej jednak chwili zdecydowaliśmy się poszerzyć ją o węgierskiego "Rajnai Rizling Apatsagi Pannonhalmi 2006". Degustację poprzedziło krótkie wprowadzenie Marcina o podstawach degustacji i charakterystyce szczepu riesling.
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.
Pozdrawiam Marcin
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.
- Pierwsze degustowane wino, Rajnai Rizling, zrobił początkowo duże wrażenie na degustujących. Doszukaliśmy się w nosie nut cytrusowych, lekkich mineralnych a Zuzia z Martą wyraziły nadzieję, że może będzie słodki... Nic z tych rzeczy! Mocno wytrawny w ustach, wysoka kwasowość, rześkość wręcz na granicy przyjemności. Po paru chwilach w kieliszku już nieco okrąglejszy. Co ciekawe, gdy wracaliśmy do niego później w trakcie degustacji, wydawał się coraz słodszy w zapachu, aż wreszcie dość szybko się utlenił na tyle, że nie dostarczał żadnych przyjemnych wrażeń. Poprawny ale tylko na początek.
- Drugi riesling, Austriak, przywitał nas słodkawym, kwiecistym nosem. Marcinowi gdzieś w tle kołatały nuty chemiczne, dziewczyny zwróciły uwagę na bijącą z niego słodycz, która ewoluowała w kierunku podpiwka czy kwasu chlebowego. W ustach bogaty, pełny, okrągły, wyraźnie delikatniejszy od poprzednika.
- Kolejnym winem był riesling z Tasmanii, opisany przez importera jako najbardziej francuski z Australijczyków. Nos orzeźwiający, kwiecisty, przywołujący na myśl bryzę morską, skórka od jabłka. W ustach bardziej oczywiste jabłko, "kwiaty ale nie wiem jakie..." jak to skomentował Mariusz, lekko mineralny a nawet słony.
- Jako czwarty wjechał na stół Pierre Sparr, dla większości niekwestionowany zwycięzca wytrawnej części wieczoru. Już od samego początku gdy pojawił się w kieliszkach urzekł wszystkich delikatnością i równowagą aromatów. Nuty owoców egzotycznych, cytrusy, lekka nafta w nosie i znacznie lepiej wyczuwalna w ustach. Pojawiały się też określenia jak kokos czy masło co może świadczyć o tym, iż riesling nieco dojrzał w butelce. Najzacniejsze wino wieczoru, lekkie choć pełne wyrazu, dbające o balans między wytrawnością a słodyczą.
- Wyśmienity niemiecki riesling od Heymann'a miał to nieszczęście, iż został podany po zacnym francuzie... Bardziej zdecydowany, skórka od cytryny i grapefruita, papryka, pieprz w nosie. W ustach wyniosły i elegancki, strzelisty jak katedra, z charakterem.
- Ostatni wytrawny riesling, z domeny Reichsgraf von Kasselstaat, jak przystało na spatlese zaoferował nam pełen, głęboki bukiet z wyczuwalnymi w nosie kwiatami, dojrzałymi owocami, gruszką, duszonym jabłkiem. Znakomita równowaga w ustach - delikatnie wyczuwalna słodycz przy wysoko zachowanej kwasowości. Doskonały balans tego wina przyszło nam docenić w pełni gdy na stole pojawiły się szparagi - specjał Kasi.
- gdy po szparagach pozostało już tylko wspomnienie przeszliśmy do deseru, którym był zacny eiswein. Doskonały słodki riesling szybko rozwinął w kieliszku aromaty brzoskwiniowe, morele w miodzie i ten przyjemny lekko mdły charakter jakiego nadała mu szlachetna pleśń. Wino stanowiło nieodłączne dopełnienie dla podawanych serów pleśniowych, fig, gruszek i winogron. Dziewczyny doceniły najbardziej ten punkt wieczoru oddając się przyjemnej słodyczy eisweina, mężczyźni zaś z aprobatą przyjęli fakt, iż mimo rozpływającej się po podniebieniu słodyczy kontrapunkt dla niej stanowi zrównoważona kwasowość.
Pozdrawiam Marcin
środa, 14 maja 2008
Inauguracja DKW
Rosnące zainteresowanie winami jakościowymi, chęć uwrażliwiania podniebienia na nowe smaki oraz potrzeba poszerzania wiedzy na temat różnorodnych szczepów winnych skłoniły nas do zapoczątkowania działalności DKW czyli Domowego Klubu Winnego. Już jutro o 19.30 odbędzie się u nas degustacja rieslingów połączona z małym szparagowym "conieco". Degustację rozpoczniemy od krótkiego wprowadzenia na temat charakterystyki rieslinga i najbardziej popularnych regionów winiarskich specjalizujących się w tym szczepie. Następnie spróbujemy pięć wytrawnych rieslingów (podawanych jednocześnie w celu analizy porównawczej aromatów i smaków). Wspólnie postaramy się odkryć bukiety zapachowe i główne nuty smakowe serwowanych win, kładąc nacisk na poszukiwanie cech charakterystycznych rieslinga. W międzyczasie podane będą szparagi, które jak wszyscy pewnie wiedzą są doskonałą parą dla rieslinga. Gdy już po wytrawnych rieslingach pozostanie tylko wspomnienie, przejdziemy do deseru, którym będzie słodki riesling (eiswein) serwowany wraz z serami pleśniowymi oraz owocami.
Lista degustowanych win
1. Domäne Wachau Smaragd "Loibenberg" Riesling 2006
2. Pipers Brook Vineyard Riesling 2005
3. Pierre Sparr Alsace Grand Cru Schoenenbourg Riesling 2003
4. Reichsgraf von Kasselstatt Scharzhofberger Riesling Spaetlese 2005
5. Heymann Lowenstein Schieferterassen Riesling trocken 2005
6. Weingut Debus Riesling Eiswein 2003
Degustowane rieslingi są winami z "górnej półki". Na pierwsze spotkanie listę win przygotowałem ja, ale myślę, że w przyszłości możemy spróbować przygotowywać ją wspólnie bądź umówić się, iż każdy przynosi jakieś wino ze wskazanego szczepu bądź regionu. Wymaga to jednak tego aby każdy przygotował się trochę i potrafił opowiedzieć innym o "swoim winie" oraz o regionie, z którego pochodzi. Pierwsze spotkanie odbędzie się u nas na Opaczewskiej i będzie w formie składki, koszt win dzielony przez liczbę uczestników (prawdopodobnie ok 40 - 45 zł od osoby).
potwierdzenie prześlijcie na mail dajwer@poczta.onet.pl dzięki temu będę miał Was na liście mailingowej DKW
Pozdro
Lista degustowanych win
1. Domäne Wachau Smaragd "Loibenberg" Riesling 2006
2. Pipers Brook Vineyard Riesling 2005
3. Pierre Sparr Alsace Grand Cru Schoenenbourg Riesling 2003
4. Reichsgraf von Kasselstatt Scharzhofberger Riesling Spaetlese 2005
5. Heymann Lowenstein Schieferterassen Riesling trocken 2005
6. Weingut Debus Riesling Eiswein 2003
Degustowane rieslingi są winami z "górnej półki". Na pierwsze spotkanie listę win przygotowałem ja, ale myślę, że w przyszłości możemy spróbować przygotowywać ją wspólnie bądź umówić się, iż każdy przynosi jakieś wino ze wskazanego szczepu bądź regionu. Wymaga to jednak tego aby każdy przygotował się trochę i potrafił opowiedzieć innym o "swoim winie" oraz o regionie, z którego pochodzi. Pierwsze spotkanie odbędzie się u nas na Opaczewskiej i będzie w formie składki, koszt win dzielony przez liczbę uczestników (prawdopodobnie ok 40 - 45 zł od osoby).
potwierdzenie prześlijcie na mail dajwer@poczta.onet.pl dzięki temu będę miał Was na liście mailingowej DKW
Pozdro
Subskrybuj:
Posty (Atom)














