piątek, 30 maja 2008

II Festwal Wina Świata - degustacja

Praca degustatora win dla większości początkujących miłośników wina wydaje się być najpiękniejszym sposobem na spędzanie czasu - łączy przyjemne z pożytecznym. Ja zazwyczaj też ak myślę. Zazwyczaj, gdyż ostatnio miałem okazję brać udział w degustacji ponad 70 win organizowanej przez jedenastu polskich importerów wina...



Nie twierdzę, że degustowanie wina jest czymś nieprzyjemny - co to to nie, nabyłem jednak nowego doświadczenia. Po kilku godzinach spędzonych w sali Biblioteki Rolniczej na Krakowskim, z lekko zawianą świadomością i mocno zdrętwiałym językiem, usiadłem i zapłakałem... Poczucie przesytu wywołane niezliczoną dawką dobrych i przeciętnych win poprzeplataną chwilami win wspaniałych, mieszało się wrażeniem niedosytu - wszak nie spróbowałem wszystkiego!!! Na nic się zdały obszerne notatki w kajecie i profesjonalne podejście do degustacji (przełknąłem tylko dwa wina, reszta lądowała w specjalnych pojemnikach), po przepłukaniu ust taką ilością wina, po rozmowach z wieloma importerami, którzy potrafią zasypać lawiną informacji (nie zawsze weryfikowalnych) zamęt zagościł w mojej głowie. Na szczęście następnego dnia, już uzyskawszy większy dystans do tych wydarzeń, zrobiłem rzetelne rozliczenie moich notatek i wspomnień, które Wam prezentuję:

1. Nasz zaprzyjaźniony austriacki importer, Stefan Hnatek z C.K. Oboźnia, zaprezentował wina w większości mi już znane (np. dobry Riesling Smaragd Loibenberg 2006 pamiętamy z ostatniej degustacji "szparagowej"). Odważnym ruchem było wystawianie do degustacji Heimel Gruener Veltliner Landwein w litrowych butelkach, które wprawdzie niczym nie zachwyca (oprócz ceny;)) ale dobrze schłodzone nadaje się świetnie jako "letni orzeźwiacz". Z czerwonych zainteresowało mnie Stift Klosterneuburg Sankt Laurent 2005. Ten typowy dla Austrii szczep rozwiną tu ciekawy w nosie bukiet "chemiczny" wygładzony przez lekką śliwkę i jeżynę. W ustach bez rewelacji ale głównie z tego powodu, iż lekkie wina z Austrii potrzebują więcej czasu w kieliszku i okazania im większej cierpliwości, co potrafią jednak wynagrodzić delikatnymi aromatami nie dostrzegalnymi w degustacyjnym "maratonie". Chętnie wybiorę się zdegustować to wino w spokojnej atmosferze w lokalu na ul.Oboźniej.




2. Drugi nasz znajomy importer, Rafał Sokólski z BOR'u, przykuł moją uwagę na dłużej oryginalnym winem z węgierskiego szczepu Juhvark co oznacza "owczy ogon". Doskonałe wino Fehervari Somlói Juhfark Reserved rozwija bukiet godny nazwy szczepu, z którego jest robione: owcza sierść, słone, mineralne w nosie i dobrze ułożone, zbalansowane z wyraźną mineralnością oraz nutami ziołowymi i miodu gryczanego w ustach. Stanowi doskonałe połączenie z twardymi słonymi serami typu oscypek ale również zagra dobrze z daniami morskimi.



3. Bardzo ciekawe stoisko win bałkańskich zaprezentował ich importer Exima. Przy białych winach skupiłem się na Słowenii i z ciekawych propozycji w pamięć zapadły:
      • Dveri - Pax Renski Rizling 2004; w nosie cytrusowe z aromatem sztucznej cytryny, w ustach okrągłe, owocowe, słodkawe (no tak, okazało się być półsłodkie...). Bardzo ciekawe wino na późny letni wieczór nad morzem, kiedy po upale pozostaje tylko lekkie pulsowanie w skroniach a wieczorna bryza niesie rzeźkie słone powietrze
      • Edi Simcic Sivi Pinot 2003; wino od winiarza uznawanego za najlepszego w tym małym górzystym państewku. Nos owocowy, świerzy zdradzający jednak już nuty dojrzałe. Kawa??? Skąd się tu wzięła kawa???


4. Importer M&P przedstawił bogatą ofertę win w przystępnych cenach. Chciałbym tu wystosować pewien apel/propozycję. Jeśli macie znajomych pijących wino Carlo Rossi, bo jest: tanie, przyjemne, łatwe i ... to zaproponujcie im aby spróbowali argentyńskie Pascual Toso Malbec Rose. Ma wszystkie atuty wcześniej wspomnianego niby-wina a dodatkowo można w nim odnaleźć tak pożądane w winie różowym orzeźwiające nuty czerwonej porzeczki i truskawki.



Drugim winem, na które warto było zwrócić uwagę było Kleine Parys Sauvignon Blanc, a to z powodu intrygujących dymno-wędzonych ust.

5. Dobry wybór win Hiszpańskich i Chilijskich zaprezentował importer wineonline.pl. Najciekawsze, moim zdaniem, było dymne, brudne, ziemiste w ustach i z wędzonymi nutami w nosie Vina Chocolain Syrah, które postaram się ściągnąć na najbliższą degustację.

6. Wina.pl zaciekawiły mnie niezwyczajnym Tianzzi Ca'de Rocchi Valpolicella Ripaso DOC. Wino w nosie kwieciste, aromat mydła fiołkowego... ciekawe! gdyby nie fakt, że kieliszek był jeden na całą degustację i każdy we własnym zakresie płukał go na kolejnych stoiskach pomyślałbym, że ktoś nie wypłukał go po umyciu mydłem Palmolive... A jednak aromat ten nie był odpychający.

Więcej win nie pamiętam, choć żałuję. Z drugiej strony, jeżeli coś nie zapadło w pamięć nie było najwidoczniej tego warte. Najciekawszym winem był "Owczy Ogon" a najlepiej zaprezentowało się stoisko win bałkańskich. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się podejść nieco roztropniej do degustacji i ograniczyć się do jakiegoś państwa winiarskiego bądź regionu.
Pozdro i do zobaczenia na najbliższej degustacji...

środa, 28 maja 2008

Vinoteka La Bodega

W ciepły niedzielny wieczór, gdy już człowiek nie ma ochoty na nocne szaleństwa ale żal płynący z faktu zakończenia weekendu nie pozwala mu iść spać, dobrym miejscem na delektowanie się tymi resztkami relaksu jest ulubiona, zaprzyjaźniona winoteka. Ale jak taką znaleźć? Warszawa w przeciągu ostatniego roku zapełniła się wieloma lokalami stawiającymi w punkcie centralnym swojego menu wino. Odnalezienie jednak w tym gąszczu knajpianym miejsca kameralnego, przytulnego, z obsługą, która nie robi wielkich oczu poproszona o kilka informacji o podawanym trunku, jest niełatwe.

W ciepły niedzielny wieczór, wyruszyliśmy z Zuzią na miasto, tak bez celu, tylko po to aby potułać się po uliczkach Warszawy i poczuć uciekający spod nóg weekend. Po pewnym czasie, zmęczeni nieco spacerem, zapragnęliśmy odetchnąć przy kieliszku dobrego wina w przyjemnej winotece serwującej austriackie specjały - C.K Oboźna. Niestety była zamknięta... Postanowiliśmy więc poszukać innego miejsce w centrum, które dostarczyłoby nam doznań estetycznych wypływających z obcowania z kieliszkiem dobrego czerwonego. Wybór padł na La Bodegę na Nowym Świecie, vis-a-vis GPW.



Niewielki, lokal oświetlony ciepłym światłem, wita gości typowym ciemnodrewnianym wystrojem wnętrza kawiarni przyjemnie jednak uzupełnionym dekorami z korków i skrzynek po winie. Sporo ludzi jak na tak późną porę świadczyć może o popularności tego miejsca jak również o dobrej kuchni (duży wybór hiszpańskich tapas - niestety nie próbowaliśmy). Jedynym rzucającym się w oczy mankamentem tego miejsca jest brak wyraźnej strefy dla niepalących, co dla osoby chcącej zagłębić nos w kieliszku i poczuć delikatny bukiet wina jest nie lada utrapieniem. Karta win dzieli się na pozycje sklepowe - czyli takie, które można zamawiać tylko na butelki i barowe, dostępne na kieliszki. Trzeba przyznać, iż karta sklepowa win wygląda imponująco, choć większość win wymaga bogatego sponsora bądź zastawienia czegokolwiek w lombardzie. My zdecydowaliśmy się na wina "na kieliszki", które podawane są w porcjach 0,1 l czyli kieliszek oraz 0,25 l i 0.5 l w całkiem przystępnych jak na lokal w centrum cenach. Obsługa lokalu była nijaka - przyjemna, choć nie kwapiła się do opowiadania o podawanym winie. Ja odniosłem wrażenie, iż jest przyzwyczajona do bogatej klienteli, która zamawiając wino zdaje się na wybór kelnera.

Zuzia zamówiła białe włoskie Zenato Soave Classico DOC2005 (10zł kieliszek): delikatne, orzeźwiające, w pierwszej chwili kwiatowe choć po pewnym czasie w kieliszku rozwinęło interesujący zapach - metaliczny a nawet lekkich wymiocin (zaznaczę, że nie był to aromat nieprzyjemny choć kontrowersyjny). Przyjemne choć nic niesamowitego.
<<<>>>

Ja zacząłem od chilijskiego St. Rita 120 Merlot 2005 (12zł kieliszek): jedwabiste, nowoświatowo mocne w owocach wiśni, wyraźne taniny i przyjemny akcent pod koniec - mokka w nosie. pozytywne.

W międzyczasie dołączyli do nas Ewa i Stefan, którzy zamówili trzy kieliszki Porto: Portal Fine Tawny Port, Porto Alegre Tawny Port i Portal Fine Ruby Port (8-10zł kieliszek). Jeśli będę miał okazję umieszczę tutaj ich noty degustacyjne.

Zuzi drugim wyborem było wino deserowe Zenato Santa Christina Rigoletto IGT 2005 (18zł kieliszek): słodkie, kwiatowe, akacjowy miód. przyjemne choć daleko mu do wyśmienitego Eisweina i Tokaja z poprzedniej degustacji.

Ja za drugim razem postanowiłem zdać się na wybór obsługi, prosząc o coś podobnego w stylu z nowego świata. Dostałem kalifornijskie Hess Select Syrah 2005 (15zł kieliszek): śliwkowe w nosie, głęboka barwa, ciężkie, jeżyna w ustach a na finiszu czarny pieprz. Niestety wino było dla mnie niezbalansowane - na pierwszy plan wyłaniał się alkohol (14,5%), który przyćmiewał delikatniejsze aromaty.

Podsumowując, miejsce warte odwiedzenia - przyjemna atmosfera, dobre wina w przystępnej cenie. Polecam na wieczór z przyjaciółmi, kiedy wino jest tylko dodatkiem do prowadzonej rozmowy a nie jej tematem. Tak było w naszym przypadku - toczyliśmy zażarty spór o wyższości jedzenia nad żywieniem...

wtorek, 20 maja 2008

Oznaczenia Win Niemieckich

W odpowiedzi na komentarze zamieszczam krótką charakterystykę oznaczeń win z Niemiec i Austrii. Przede wszystkim wina dzielą się na:
  • Tafelwein, czyli wino stołowe, które może pochodzić z różnych roczników (rocznik nie jest umieszczany na etykiecie - prawo do tego mają tylko wina jakościowe). Zazwyczaj jest to kiepskiej jakości wino do obiadu ale częściej nadaje się tylko do gotowania lub aplikowania znieczulenia.
  • Qualitätswein bestimter Anbaugebiete (QbA) - wino jakościowe pochodzące z jednego regionu winiarskiego (oznacza to, iż winogrona nie są skupywane z wielu spółdzielni winiarskich z całego kraju jak to ma miejsce w przypadku Tafelwein)
  • Qualitätswein mit Prädikat (QmP) - najwyższe oznaczenie dla wina jakościowego. Oprócz gwarancji jakości znak QmP zobowiązuje producenta wina do umieszczenia na etykiecie dodatkowych informacji o stopniu dojrzałości gron, z których wino zostało zrobione.

i tu przechodzimy do klasyfikacji win ze względu na stopień dojrzałości winogron w momencie zbioru a co za tym idzie ich naturalną słodycz:

  • Kabinett - zbiór winogron dojrzałych, dokładnie w terminie. Wina lekkie, odróżniające się dużą kwasowością. Zazwyczaj pije się je młode w przeciągu 1-5 lat od wypuszczenia.
  • Spätlese - (oznacza: "późny zbiór") winogrona zbierane conajmniej tydzień po dacie normalnego zbioru. Wina charakteryzują się szerszym bukietem aromatów i mogą wtstępować w pełnej gamie od wytrawnych aż po słodkie, przy czym dobrze znoszą starzenie osiągając często pełnie bukietu po 4-6 latach.
  • Auslese - wina powstają z ręcznie wybranych najbardziej dojrzałych kiści winogron, które w dobrych latach mogą być zainfekowane przez pleśń szlachetną (botrytis cinerea). Są to intensywne i dobrze zbudowane wina, najczęściej ale nie zawsze słodkie. Najlepiej pić je w 5-10 roku, jednak najlepsze z nich mogą zyskać nawet na 10-20 latach leżakowania.
  • Beerenauslese (BA) - rzadkie i drogie wino sporządzone z pojedynczo zbieranych przejrzałych jagód często zainfekowanych przez pleśń szlachetną. Daje niezwykle bogate, słodkie deserowe wina, może być przechowywane przez dekady.
  • Trockenbeerenauslese (TBA) - niezwykle rzadkie i bardzo drogie wino zrobione z pojedynczych przejrzałych i zasuszonych jagód, zwykle zainfekowanych przez pleśń szlachetną. Jest to niezwykle skoncentrowane wino o potężnym aromacie i potencjale dojrzewania. Szczyt osiąga po co najmniej 10 latach, a dojrzewać może latami.
  • Eiswein - jest to nie tyle klasa jakości wina, co specyficzna metoda produkcji. Znaczy dosłownie "wino lodowe", a polega na zbieraniu z krzaków zamrożonych winogron i natychmiastowym ich sprasowaniu. Eiswein musi być co najmniej klasy Beerenauslese.


Dla win z Austrii wyróżniamy jeszcze dwie dodatkowe kategorie. Są to:
  • Ausbruch - wino wytwarzane wyłącznie z gron obeschniętych na krzakach , zrodzynkowiałych lub zainfekowanych pleśnią szlachetną.
  • Strohwein - "wino słomkowe" wytwarzane z winogron, które po zbiorze dosuszane są na matach ze słomy.

W razie wątpliwości mogę postarać się odnaleźć więcej informacji na ten temat



poniedziałek, 19 maja 2008

Następne spotkanie

W przyszły czwartek 29.05. możemy zorganizować następne spotkanie, na którym zdegustujemy kilka win, posiedzimy przy dobrej muzyce i przygotujemy dobrą kolację. Pomysły na kolejną degustację wpisujcie w komentarzach do tego posta. Ja proponuję aby było to znów spotkanie poświęcone jednemu szczepowi co pozwoli nam poznać jego charakterystykę i prześledzić różnicę w zależności od regionu jego uprawy. Na poprzednim spotkaniu padały propozycje białych chardonay, gewurztraminera czy czerwonych syrah. Ja osobiście proponuję wybrać wina lekkie, dostosowane do pogody (będzie ponoć ciepło w przyszłym tygodniu) czyli białe bądź świeże czerwone przykładowo z Hiszpanii.

Ciekawą propozycją byłaby również degustacja win różowych - nie docenianych w Polsce a potrafiących doskonale łączyć świeżość ze złożonością smaków.



+++wpisujcie swoje typy w komentarzach+++

niedziela, 18 maja 2008

Pierwsze Spotkanie

Inaugurację DKW mamy już za sobą... Na pierwszym spotkaniu pojawili się (w kolejności przybycia) Kasia i Jurek, Marta i Paweł, Zuzia i Marcin, Ewa i Mariusz wraz z Sarą i Nel, które tym razem przedłożyły zabawę klockami lego nad degustację win. Lista win zasadniczo nie uległa zmianom, w ostatniej jednak chwili zdecydowaliśmy się poszerzyć ją o węgierskiego "Rajnai Rizling Apatsagi Pannonhalmi 2006". Degustację poprzedziło krótkie wprowadzenie Marcina o podstawach degustacji i charakterystyce szczepu riesling.
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.





  • Pierwsze degustowane wino, Rajnai Rizling, zrobił początkowo duże wrażenie na degustujących. Doszukaliśmy się w nosie nut cytrusowych, lekkich mineralnych a Zuzia z Martą wyraziły nadzieję, że może będzie słodki... Nic z tych rzeczy! Mocno wytrawny w ustach, wysoka kwasowość, rześkość wręcz na granicy przyjemności. Po paru chwilach w kieliszku już nieco okrąglejszy. Co ciekawe, gdy wracaliśmy do niego później w trakcie degustacji, wydawał się coraz słodszy w zapachu, aż wreszcie dość szybko się utlenił na tyle, że nie dostarczał żadnych przyjemnych wrażeń. Poprawny ale tylko na początek.
  • Drugi riesling, Austriak, przywitał nas słodkawym, kwiecistym nosem. Marcinowi gdzieś w tle kołatały nuty chemiczne, dziewczyny zwróciły uwagę na bijącą z niego słodycz, która ewoluowała w kierunku podpiwka czy kwasu chlebowego. W ustach bogaty, pełny, okrągły, wyraźnie delikatniejszy od poprzednika.
  • Kolejnym winem był riesling z Tasmanii, opisany przez importera jako najbardziej francuski z australijczyków. Nos orzeźwiający, kwiecisty, przywołujący na myśl bryzę morską, skórka od jabłka. W ustach bardziej oczywiste jabłko, "kwiaty ale nie wiem jakie..." jak to skomentował Mariusz, lekko mineralny a nawet słony.
  • Jako czwarty wjechał na stół Pierre Sparr, dla większości niekwestionowany zwycięzca wytrawnej części wieczoru. Już od samego początku gdy pojawił się w kieliszkach urzekł wszystkich delikatnością i równowagą aromatów. Nuty owoców egzotycznych, cytrusy, lekka nafta w nosie i znacznie lepiej wyczuwalna w ustach. Pojawiały się też określenia jak kokos czy masło co może świadczyć o tym, iż riesling nieco dojrzał w butelce. Najzacniejsze wino wieczoru, lekkie choć pełne wyrazu, dbające o balans między wytrawnością a słodyczą.
  • Wyśmienity niemiecki riesling od Heymann'a miał to nieszczęście, iż został podany po zacnym francuzie... Bardziej zdecydowany, skórka od cytryny i grapefruita, papryka, pieprz w nosie. W ustach wyniosły i elegancki, strzelisty jak katedra, z charakterem.
  • Ostatni wytrawny riesling, z domeny Reichsgraf von Kasselstaat, jak przystało na spatlese zaoferował nam pełen, głęboki bukiet z wyczuwalnymi w nosie kwiatami, dojrzałymi owocami, gruszką, duszonym jabłkiem. Znakomita równowaga w ustach - delikatnie wyczuwalna słodycz przy wysoko zachowanej kwasowości. Doskonały balans tego wina przyszło nam docenić w pełni gdy na stole pojawiły się szparagi - specjał Kasi.
Gdy podano szparagi, każdy skupił się na własnym talerzu ustalając, który z degustowanych wcześniej rieslingów najlepiej łączy się z potrawą. W ocenie większości dwa ostatnie rieslingi znacznie zyskały po zestawieniu ich ze szparagami.

  • gdy po szparagach pozostało już tylko wspomnienie przeszliśmy do deseru, którym był zacny eiswein. Doskonały słodki riesling szybko rozwinął w kieliszku aromaty brzoskwiniowe, morele w miodzie i ten przyjemny lekko mdły charakter jakiego nadała mu szlachetna pleśń. Wino stanowiło nieodłączne dopełnienie dla podawanych serów pleśniowych, fig, gruszek i winogron. Dziewczyny doceniły najbardziej ten punkt wieczoru oddając się przyjemnej słodyczy eisweina, mężczyźni zaś z aprobatą przyjęli fakt, iż mimo rozpływającej się po podniebieniu słodyczy kontrapunkt dla niej stanowi zrównoważona kwasowość.
To wszystko co zapamiętałem z tego wieczoru... Piszcie więcej na forum to uzupełnię opis i noty degustacyjne.

Pozdrawiam Marcin

Inauguracja DKW

Inaugurację DKW mamy już za sobą... Na pierwszym spotkaniu pojawili się (w kolejności przybycia) Kasia i Jurek, Marta i Paweł, Zuzia i Marcin, Ewa i Mariusz wraz z Sarą i Nel, które tym razem przedłożyły zabawę klockami lego nad degustację win. Lista win zasadniczo nie uległa zmianom, w ostatniej jednak chwili zdecydowaliśmy się poszerzyć ją o węgierskiego "Rajnai Rizling Apatsagi Pannonhalmi 2006". Degustację poprzedziło krótkie wprowadzenie Marcina o podstawach degustacji i charakterystyce szczepu riesling.
Wina w założeniu miały być podawane parami, jednak w miarę upływu wieczoru każdy miał przed sobą różną ilość kieliszków z sobie tylko znaną zawartością.
  • Pierwsze degustowane wino, Rajnai Rizling, zrobił początkowo duże wrażenie na degustujących. Doszukaliśmy się w nosie nut cytrusowych, lekkich mineralnych a Zuzia z Martą wyraziły nadzieję, że może będzie słodki... Nic z tych rzeczy! Mocno wytrawny w ustach, wysoka kwasowość, rześkość wręcz na granicy przyjemności. Po paru chwilach w kieliszku już nieco okrąglejszy. Co ciekawe, gdy wracaliśmy do niego później w trakcie degustacji, wydawał się coraz słodszy w zapachu, aż wreszcie dość szybko się utlenił na tyle, że nie dostarczał żadnych przyjemnych wrażeń. Poprawny ale tylko na początek.
  • Drugi riesling, Austriak, przywitał nas słodkawym, kwiecistym nosem. Marcinowi gdzieś w tle kołatały nuty chemiczne, dziewczyny zwróciły uwagę na bijącą z niego słodycz, która ewoluowała w kierunku podpiwka czy kwasu chlebowego. W ustach bogaty, pełny, okrągły, wyraźnie delikatniejszy od poprzednika.
  • Kolejnym winem był riesling z Tasmanii, opisany przez importera jako najbardziej francuski z Australijczyków. Nos orzeźwiający, kwiecisty, przywołujący na myśl bryzę morską, skórka od jabłka. W ustach bardziej oczywiste jabłko, "kwiaty ale nie wiem jakie..." jak to skomentował Mariusz, lekko mineralny a nawet słony.
  • Jako czwarty wjechał na stół Pierre Sparr, dla większości niekwestionowany zwycięzca wytrawnej części wieczoru. Już od samego początku gdy pojawił się w kieliszkach urzekł wszystkich delikatnością i równowagą aromatów. Nuty owoców egzotycznych, cytrusy, lekka nafta w nosie i znacznie lepiej wyczuwalna w ustach. Pojawiały się też określenia jak kokos czy masło co może świadczyć o tym, iż riesling nieco dojrzał w butelce. Najzacniejsze wino wieczoru, lekkie choć pełne wyrazu, dbające o balans między wytrawnością a słodyczą.
  • Wyśmienity niemiecki riesling od Heymann'a miał to nieszczęście, iż został podany po zacnym francuzie... Bardziej zdecydowany, skórka od cytryny i grapefruita, papryka, pieprz w nosie. W ustach wyniosły i elegancki, strzelisty jak katedra, z charakterem.
  • Ostatni wytrawny riesling, z domeny Reichsgraf von Kasselstaat, jak przystało na spatlese zaoferował nam pełen, głęboki bukiet z wyczuwalnymi w nosie kwiatami, dojrzałymi owocami, gruszką, duszonym jabłkiem. Znakomita równowaga w ustach - delikatnie wyczuwalna słodycz przy wysoko zachowanej kwasowości. Doskonały balans tego wina przyszło nam docenić w pełni gdy na stole pojawiły się szparagi - specjał Kasi.
Gdy podano szparagi, każdy skupił się na własnym talerzu ustalając, który z degustowanych wcześniej rieslingów najlepiej łączy się z potrawą. W ocenie większości dwa ostatnie rieslingi znacznie zyskały po zestawieniu ich ze szparagami.

  • gdy po szparagach pozostało już tylko wspomnienie przeszliśmy do deseru, którym był zacny eiswein. Doskonały słodki riesling szybko rozwinął w kieliszku aromaty brzoskwiniowe, morele w miodzie i ten przyjemny lekko mdły charakter jakiego nadała mu szlachetna pleśń. Wino stanowiło nieodłączne dopełnienie dla podawanych serów pleśniowych, fig, gruszek i winogron. Dziewczyny doceniły najbardziej ten punkt wieczoru oddając się przyjemnej słodyczy eisweina, mężczyźni zaś z aprobatą przyjęli fakt, iż mimo rozpływającej się po podniebieniu słodyczy kontrapunkt dla niej stanowi zrównoważona kwasowość.
To wszystko co zapamiętałem z tego wieczoru... Piszcie więcej na forum to uzupełnię opis i noty degustacyjne.

Pozdrawiam Marcin

środa, 14 maja 2008

Inauguracja DKW

Rosnące zainteresowanie winami jakościowymi, chęć uwrażliwiania podniebienia na nowe smaki oraz potrzeba poszerzania wiedzy na temat różnorodnych szczepów winnych skłoniły nas do zapoczątkowania działalności DKW czyli Domowego Klubu Winnego. Już jutro o 19.30 odbędzie się u nas degustacja rieslingów połączona z małym szparagowym "conieco". Degustację rozpoczniemy od krótkiego wprowadzenia na temat charakterystyki rieslinga i najbardziej popularnych regionów winiarskich specjalizujących się w tym szczepie. Następnie spróbujemy pięć wytrawnych rieslingów (podawanych jednocześnie w celu analizy porównawczej aromatów i smaków). Wspólnie postaramy się odkryć bukiety zapachowe i główne nuty smakowe serwowanych win, kładąc nacisk na poszukiwanie cech charakterystycznych rieslinga. W międzyczasie podane będą szparagi, które jak wszyscy pewnie wiedzą są doskonałą parą dla rieslinga. Gdy już po wytrawnych rieslingach pozostanie tylko wspomnienie, przejdziemy do deseru, którym będzie słodki riesling (eiswein) serwowany wraz z serami pleśniowymi oraz owocami.

Lista degustowanych win

1. Domäne Wachau Smaragd "Loibenberg" Riesling 2006
2. Pipers Brook Vineyard Riesling 2005

3.
Pierre Sparr Alsace Grand Cru Schoenenbourg Riesling 2003
4. Reichsgraf von Kasselstatt Scharzhofberger Riesling Spaetlese 2005
5.
Heymann Lowenstein Schieferterassen Riesling trocken 2005
6. Weingut Debus Riesling Eiswein 2003


Degustowane rieslingi są winami z "górnej półki". Na pierwsze spotkanie listę win przygotowałem ja, ale myślę, że w przyszłości możemy spróbować przygotowywać ją wspólnie bądź umówić się, iż każdy przynosi jakieś wino ze wskazanego szczepu bądź regionu. Wymaga to jednak tego aby każdy przygotował się trochę i potrafił opowiedzieć innym o "swoim winie" oraz o regionie, z którego pochodzi. Pierwsze spotkanie odbędzie się u nas na Opaczewskiej i będzie w formie składki, koszt win dzielony przez liczbę uczestników (prawdopodobnie ok 40 - 45 zł od osoby).

potwierdzenie prześlijcie na mail dajwer@poczta.onet.pl dzięki temu będę miał Was na liście mailingowej DKW

Pozdro