Nie twierdzę, że degustowanie wina jest czymś nieprzyjemny - co to to nie, nabyłem jednak nowego doświadczenia. Po kilku godzinach spędzonych w sali Biblioteki Rolniczej na Krakowskim, z lekko zawianą świadomością i mocno zdrętwiałym językiem, usiadłem i zapłakałem... Poczucie przesytu wywołane niezliczoną dawką dobrych i przeciętnych win poprzeplataną chwilami win wspaniałych, mieszało się wrażeniem niedosytu - wszak nie spróbowałem wszystkiego!!! Na nic się zdały obszerne notatki w kajecie i profesjonalne podejście do degustacji (przełknąłem tylko dwa wina, reszta lądowała w specjalnych pojemnikach), po przepłukaniu ust taką ilością wina, po rozmowach z wieloma importerami, którzy potrafią zasypać lawiną informacji (nie zawsze weryfikowalnych) zamęt zagościł w mojej głowie. Na szczęście następnego dnia, już uzyskawszy większy dystans do tych wydarzeń, zrobiłem rzetelne rozliczenie moich notatek i wspomnień, które Wam prezentuję:
1. Nasz zaprzyjaźniony austriacki importer, Stefan Hnatek z C.K. Oboźnia, zaprezentował wina w większości mi już znane (np. dobry Riesling Smaragd Loibenberg 2006 pamiętamy z ostatniej degustacji "szparagowej"). Odważnym ruchem było wystawianie do degustacji Heimel Gruener Veltliner Landwein w litrowych butelkach, które wprawdzie niczym nie zachwyca (oprócz ceny;)) ale dobrze schłodzone nadaje się świetnie jako "letni orzeźwiacz". Z czerwonych zainteresowało mnie Stift Klosterneuburg Sankt Laurent 2005. Ten typowy dla Austrii szczep rozwiną tu ciekawy w nosie bukiet "chemiczny" wygładzony przez lekką śliwkę i jeżynę. W ustach bez rewelacji ale głównie z tego powodu, iż lekkie wina z Austrii potrzebują więcej czasu w kieliszku i okazania im większej cierpliwości, co potrafią jednak wynagrodzić delikatnymi aromatami nie dostrzegalnymi w degustacyjnym "maratonie". Chętnie wybiorę się zdegustować to wino w spokojnej atmosferze w lokalu na ul.Oboźniej.

2. Drugi nasz znajomy importer, Rafał Sokólski z BOR'u, przykuł moją uwagę na dłużej oryginalnym winem z węgierskiego szczepu Juhvark co oznacza "owczy ogon". Doskonałe wino Fehervari Somlói Juhfark Reserved rozwija bukiet godny nazwy szczepu, z którego jest robione: owcza sierść, słone, mineralne w nosie i dobrze ułożone, zbalansowane z wyraźną mineralnością oraz nutami ziołowymi i miodu gryczanego w ustach. Stanowi doskonałe połączenie z twardymi słonymi serami typu oscypek ale również zagra dobrze z daniami morskimi.
3. Bardzo ciekawe stoisko win bałkańskich zaprezentował ich importer Exima. Przy białych winach skupiłem się na Słowenii i z ciekawych propozycji w pamięć zapadły:
- Dveri - Pax Renski Rizling 2004; w nosie cytrusowe z aromatem sztucznej cytryny, w ustach okrągłe, owocowe, słodkawe (no tak, okazało się być półsłodkie...). Bardzo ciekawe wino na późny letni wieczór nad morzem, kiedy po upale pozostaje tylko lekkie pulsowanie w skroniach a wieczorna bryza niesie rzeźkie słone powietrze
- Edi Simcic Sivi Pinot 2003; wino od winiarza uznawanego za najlepszego w tym małym górzystym państewku. Nos owocowy, świerzy zdradzający jednak już nuty dojrzałe. Kawa??? Skąd się tu wzięła kawa???
4. Importer M&P przedstawił bogatą ofertę win w przystępnych cenach. Chciałbym tu wystosować pewien apel/propozycję. Jeśli macie znajomych pijących wino Carlo Rossi, bo jest: tanie, przyjemne, łatwe i ... to zaproponujcie im aby spróbowali argentyńskie Pascual Toso Malbec Rose. Ma wszystkie atuty wcześniej wspomnianego niby-wina a dodatkowo można w nim odnaleźć tak pożądane w winie różowym orzeźwiające nuty czerwonej porzeczki i truskawki.
Drugim winem, na które warto było zwrócić uwagę było Kleine Parys Sauvignon Blanc, a to z powodu intrygujących dymno-wędzonych ust.
5. Dobry wybór win Hiszpańskich i Chilijskich zaprezentował importer wineonline.pl. Najciekawsze, moim zdaniem, było dymne, brudne, ziemiste w ustach i z wędzonymi nutami w nosie Vina Chocolain Syrah, które postaram się ściągnąć na najbliższą degustację.
6. Wina.pl zaciekawiły mnie niezwyczajnym Tianzzi Ca'de Rocchi Valpolicella Ripaso DOC. Wino w nosie kwieciste, aromat mydła fiołkowego... ciekawe! gdyby nie fakt, że kieliszek był jeden na całą degustację i każdy we własnym zakresie płukał go na kolejnych stoiskach pomyślałbym, że ktoś nie wypłukał go po umyciu mydłem Palmolive... A jednak aromat ten nie był odpychający.
Więcej win nie pamiętam, choć żałuję. Z drugiej strony, jeżeli coś nie zapadło w pamięć nie było najwidoczniej tego warte. Najciekawszym winem był "Owczy Ogon" a najlepiej zaprezentowało się stoisko win bałkańskich. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się podejść nieco roztropniej do degustacji i ograniczyć się do jakiegoś państwa winiarskiego bądź regionu.
Pozdro i do zobaczenia na najbliższej degustacji...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz