środa, 28 maja 2008

Vinoteka La Bodega

W ciepły niedzielny wieczór, gdy już człowiek nie ma ochoty na nocne szaleństwa ale żal płynący z faktu zakończenia weekendu nie pozwala mu iść spać, dobrym miejscem na delektowanie się tymi resztkami relaksu jest ulubiona, zaprzyjaźniona winoteka. Ale jak taką znaleźć? Warszawa w przeciągu ostatniego roku zapełniła się wieloma lokalami stawiającymi w punkcie centralnym swojego menu wino. Odnalezienie jednak w tym gąszczu knajpianym miejsca kameralnego, przytulnego, z obsługą, która nie robi wielkich oczu poproszona o kilka informacji o podawanym trunku, jest niełatwe.

W ciepły niedzielny wieczór, wyruszyliśmy z Zuzią na miasto, tak bez celu, tylko po to aby potułać się po uliczkach Warszawy i poczuć uciekający spod nóg weekend. Po pewnym czasie, zmęczeni nieco spacerem, zapragnęliśmy odetchnąć przy kieliszku dobrego wina w przyjemnej winotece serwującej austriackie specjały - C.K Oboźna. Niestety była zamknięta... Postanowiliśmy więc poszukać innego miejsce w centrum, które dostarczyłoby nam doznań estetycznych wypływających z obcowania z kieliszkiem dobrego czerwonego. Wybór padł na La Bodegę na Nowym Świecie, vis-a-vis GPW.



Niewielki, lokal oświetlony ciepłym światłem, wita gości typowym ciemnodrewnianym wystrojem wnętrza kawiarni przyjemnie jednak uzupełnionym dekorami z korków i skrzynek po winie. Sporo ludzi jak na tak późną porę świadczyć może o popularności tego miejsca jak również o dobrej kuchni (duży wybór hiszpańskich tapas - niestety nie próbowaliśmy). Jedynym rzucającym się w oczy mankamentem tego miejsca jest brak wyraźnej strefy dla niepalących, co dla osoby chcącej zagłębić nos w kieliszku i poczuć delikatny bukiet wina jest nie lada utrapieniem. Karta win dzieli się na pozycje sklepowe - czyli takie, które można zamawiać tylko na butelki i barowe, dostępne na kieliszki. Trzeba przyznać, iż karta sklepowa win wygląda imponująco, choć większość win wymaga bogatego sponsora bądź zastawienia czegokolwiek w lombardzie. My zdecydowaliśmy się na wina "na kieliszki", które podawane są w porcjach 0,1 l czyli kieliszek oraz 0,25 l i 0.5 l w całkiem przystępnych jak na lokal w centrum cenach. Obsługa lokalu była nijaka - przyjemna, choć nie kwapiła się do opowiadania o podawanym winie. Ja odniosłem wrażenie, iż jest przyzwyczajona do bogatej klienteli, która zamawiając wino zdaje się na wybór kelnera.

Zuzia zamówiła białe włoskie Zenato Soave Classico DOC2005 (10zł kieliszek): delikatne, orzeźwiające, w pierwszej chwili kwiatowe choć po pewnym czasie w kieliszku rozwinęło interesujący zapach - metaliczny a nawet lekkich wymiocin (zaznaczę, że nie był to aromat nieprzyjemny choć kontrowersyjny). Przyjemne choć nic niesamowitego.
<<<>>>

Ja zacząłem od chilijskiego St. Rita 120 Merlot 2005 (12zł kieliszek): jedwabiste, nowoświatowo mocne w owocach wiśni, wyraźne taniny i przyjemny akcent pod koniec - mokka w nosie. pozytywne.

W międzyczasie dołączyli do nas Ewa i Stefan, którzy zamówili trzy kieliszki Porto: Portal Fine Tawny Port, Porto Alegre Tawny Port i Portal Fine Ruby Port (8-10zł kieliszek). Jeśli będę miał okazję umieszczę tutaj ich noty degustacyjne.

Zuzi drugim wyborem było wino deserowe Zenato Santa Christina Rigoletto IGT 2005 (18zł kieliszek): słodkie, kwiatowe, akacjowy miód. przyjemne choć daleko mu do wyśmienitego Eisweina i Tokaja z poprzedniej degustacji.

Ja za drugim razem postanowiłem zdać się na wybór obsługi, prosząc o coś podobnego w stylu z nowego świata. Dostałem kalifornijskie Hess Select Syrah 2005 (15zł kieliszek): śliwkowe w nosie, głęboka barwa, ciężkie, jeżyna w ustach a na finiszu czarny pieprz. Niestety wino było dla mnie niezbalansowane - na pierwszy plan wyłaniał się alkohol (14,5%), który przyćmiewał delikatniejsze aromaty.

Podsumowując, miejsce warte odwiedzenia - przyjemna atmosfera, dobre wina w przystępnej cenie. Polecam na wieczór z przyjaciółmi, kiedy wino jest tylko dodatkiem do prowadzonej rozmowy a nie jej tematem. Tak było w naszym przypadku - toczyliśmy zażarty spór o wyższości jedzenia nad żywieniem...

2 komentarze:

  1. Marcin,
    Bardzo mi się podoba Twój pomysł i wykonanie bloga.Służę wsparciem towarzyskim i sponsorskim w wędrówce po Warszawski Szlaku Winnym. Na następne spotkanie proponuję syrahy bo dobrze sie przy nich gada. Trzymam kciuki za wytrwałość w prowadzeniu bloga.
    Desperados61

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcin, sądzę, że to ty moderujesz, więc nie zamieścisz zanim nie przeczytasz, bo to nie na temat. Tzn. wina super opisujecie i w ogóle fajna strona. Chodzi jednak o to, że mam Twoje ołowie i chciałabym je oddać. Domyślam się, że aktualnie nie są Ci potrzebne, ale ponieważ zmieniłam pracę i nie jestem już w CSW proszę o kontakt (do 19.03 jestem za granicą) na kom. Ulka

    OdpowiedzUsuń