Dziś miałem okazję spróbować dwa lekkie białe wina z winnicy Güntera Triebaumera (Neusiedlersee-Hügelland), lecz przysięgam, zupełnym przypadkiem... Przypadkowo na nie wpadłem snując się po Wiedniu w poszukiwaniu australijskiego Rieslinga (bez większych sukcesów). Gwoli wyjaśnienia, zostałem zaproszony na wtorek na degustację, której jednym z tematów będzie riesling: Austria kontra reszta świata. Wymyśliłem sobie na moje nieszczęście, że moim wkładem będzie okaz z antypodów. Bezskuteczne poszukiwania zakończyłem w opisywanym nieraz wcześniej Pubie Klemo, konsultując z jego właścicielem, gdzie tu (czyt. w Wiedniu) można upolować rasowego aborygena. Niestety upolować się udało tylko wspomniane na wstępie dwa białe z Rustu:
Günter Triebaumer Gelber Muskateller 2007
Nos: początkowo silne aromaty kwiatów, potem damskie perfumy nieokreślone, antyperspirant w sztyfcie(?) ale pozytywne w odbiorze. Usta: Brzoskwinia, kwasowość dosyć wyraźna z akompaniamentem niezintegrowanej słodyczy, nieskomplikowany, na finiszu posmak muszkatu.
14,5/20pkt głównie za interesujący nos, gdyż w ustach raczej niewiele się dzieje.
Günter Triebaumer Traminer Spätlese 2007
W nosie sztuczny miód i wata cukrowa. W ustach mdły, słodycz cukrowa, niewystarczająca kwasowość - brak równowagi, ciało średnie. Gdzieś na dnie, w oddali majaczące owoce, ale jakie??? Zdecydowanie nie moja dziedzina. 12,5/20pkt
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz