Dziś mam przed sobą dwa Pinoty z Austrii, a właściwie Bauburgundery z rocznika 2006, który był wyjątkowo udany dla Burgenlandu ale również w innych regionach panowały wprost wymarzone warunki dla win czerwonych. A oto i one:
Josef Lentsch Pinot Noir Dankbarkeit 2006, Burgenland
W nosie: owoce wiśni i truskawki, tytoń, wystaje trochę niezintegrowana beczka, która przytłacza aromaty owoców. (niedawno otwarta butelka - wrócę do niej wieczorem i wtedy zobaczymy...)
w ustach: lekka perfumowa wiśnia, wanilia a po chwili aromaty mięsne (pieczony boczek), długi finisz, z przyjemnym pikantnym zakończeniem - choć wino na końcówce lekko się rozchodzi - 13,5% alc. daje o sobie znać, to chyba górna granica tego co ten szczep może znieść...
14pkt/20
Wieczorem rozwinął się bukiet kwiatów polnych (no dobrze - nie mam pojęcia, które kwiaty są polne ale w tym winie aromaty kwiatów są lekkie i zwiewne, smagane ciepłym wiatrem). Zniknął też dominujący ślad beczki. 15,5pkt/20
Weingut Leth Pinot Nioir Reserve 2006, Wagram
Waniliowo wiśniowy aromat wysyła przyjemne zaproszenie do obcowania z tym Winem... Nieskomplikowane, pełniejsze w ustach od poprzednika, wiśnia i kwasowość skórki od cytryny, gdzieś w tle lekarstwo ziołowe-szałwiowe i piekący finisz alkoholowy, choć 14% alc w tym wypadku lepiej się maskuje niż u poprzednika. Styl nowoświatowy w dobrym wydaniu 15pkt/20
wieczorem: otworzyło się nieco bardziej, doszły gotowane warzywa (szparag/kapusta) w nosie i alkohol jeszcze bardziej się wtopił w całość. Pojawiła się też lekka migdałowa gorycz. 15pkt/20
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz